- Właściciel psa Nynka, Jacek P., został skazany za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad zwierzęciem, które było zaniedbane, zagłodzone i chore.
- Sąd Rejonowy w Zgierzu skazał Jacka P. na 10 miesięcy ograniczenia wolności w formie 20 godzin prac społecznych miesięcznie oraz 6 lat zakazu posiadania zwierząt. Dodatkowo musi zapłacić 7 tys. zł nawiązki na rzecz organizacji SOS Animal z Aleksandrowa Łódzkiego.
- Przedstawicielka SOS Animal i pełnomocniczka burmistrza Aleksandrowa Łódzkiego do spraw zwierząt, Katarzyna Rezler, wyraziła oburzenie wyrokiem, uważając go za "ponurą kpinę" w obliczu cierpienia, jakiego doznał pies.
Aleksandrów Łódzki. Znęcał się nad chorym psem
Wracamy do sprawy z minionego roku. 12 lutego 2025 roku do Komisariatu Policji w Aleksandrowie Łódzkim wpłynęło zawiadomienie, że na terenie miasta pies jest w bestialski sposób traktowany przez swojego właściciela. Pies Nynek był zaniedbany, odwodniony, zagłodzony i nie miał zębów. Zmagał się też z nieleczoną chorobą pasożytniczą i miał problemy ze wzrokiem. Jego właściciel Jacek P. twierdził, natomiast że zwierzę jest stare, więc leczenia nie potrzebuje.
"Ciągnięty za głowę po schodach, kilkukrotnie zrzucany z nich przez właściciela, bo nie był w stanie sam po nich wejść. (...) Gdyby nie Pani, która w naszej opinii jest bohaterką, bo nie bała się tego zgłosić do UM , psiak już by nie żył. Zabraliśmy go natychmiast po zgłoszeniu w stanie krytycznym. Trafił do kliniki" - informowała wówczas organizacja SOS ZWIERZ Aleksandrów Łódzki.
Niestety, pomimo starań życia Nynka nie udało się uratować.
Właściciela Nynka usłyszał wyrok
W środę, 19 lutego, w Sądzie Rejonowym w Zgierzu zapadł wyrok w sprawie mieszkańca Aleksandrowa Łódzkiego, który znęcał się ze szczególnym okrucieństwem nad schorowanym psem Nynkiem. Mężczyzna nie był obecny na sali rozpraw.
Decyzja sądu wielu może zszokować. Jacek P. za swoje bestialskie czyny względem psa nie pójdzie do więzienia! Został skazany na 10 miesięcy ograniczenia wolności w formie 20 godzin prac społecznych miesięcznie, a także 6 lat zakazu posiadania zwierząt. Musi też zapłacić 7 tys. złotych nawiązki na rzecz organizacji SOS Animal z Aleksandrowa Łódzkiego. Wyrok jest nieprawomocny.
i
"Wyrok brzmi jak ponura kpina"
Na sali sądowej jako oskarżyciel posiłkowy była obecna Katarzyna Rezler - przedstawicielka SOS Animal i pełnomocniczka burmistrza Aleksandrowa Łódzkiego do spraw zwierząt. Kobieta nie może uwierzyć, w to, czego była świadkiem. - Piszę jako człowiek, który musiał spojrzeć w oczy Nynkowi. Widziałam psa, który przeszedł przez piekło, jakiego większość z nas nie potrafi sobie wyobrazić. Stałam na sali sądowej jako oskarżyciel posiłkowy, wierząc, że prawo – to pisane przez duże „P” – stanie po stronie bezbronnej ofiary. Ale usłyszałam wyrok, który brzmi jak ponura kpina: 20 godzin prac społecznych miesięcznie za znęcanie ze szczególnym okrucieństwem. To zaledwie pięć godzin tygodniowo. Tyle „kosztuje” w naszym systemie wyrachowany sadyzm, wielokrotne zrzucanie żywej istoty ze schodów i patrzenie na jej ból. Na tyle zostało wycenione znęcanie ze szczególnym okrucieństwem - napisała w mediach społecznościowych Katarzyna Rezler.
Polecany artykuł:
i