- Atak trwał zaledwie kilkadziesiąt sekund i został nagrany przez monitoring.
- Franciszek N. po brutalnym pobiciu zmarł w szpitalu.
- Prokurator domaga się dla Kamila K. 30 lat więzienia.
Tragedia na targu po suto zakrapianej imprezie
Do tragedii doszło 29 czerwca ubiegłego roku w Rawie Mazowieckiej. Kamil K. pił alkohol ze znajomymi na terenie Zamku Książąt Mazowieckich. Później grupa przeniosła się na Stary Rynek. Tam 29-latek pokłócił się z jednym z kolegów, Maciejem R. Mężczyzna zaczął uciekać, obawiając się agresywnego znajomego.
Wtedy Kamil K. zobaczył przechodzącego obok Franciszka N. Starszy mężczyzna nie miał z wcześniejszą awanturą nic wspólnego. To właśnie na nim oskarżony miał wyładować swoją agresję. Podbiegł do 73-latka i z wyskoku kopnął go w klatkę piersiową. Franciszek N. próbował osłonić się trzymaną w ręku skrzynką na owoce, ale chwilę później został przewrócony na ziemię. Wtedy napastnik zaczął kopać go po całym ciele, a następnie cztery razy w głowę.
Przerażający atak uchwycony przez monitoring. Bił bez opamiętania
Do nagrania monitoringu z tego zdarzenia dotarł „Super Express”. Na filmie widać, jak Franciszek N. spokojnie przechodzi przez targ. W jednej ręce niesie skrzynkę, w drugiej trzyma uchwyt torby na kółkach. W pewnym momencie stojący dalej Kamil K. rusza w jego kierunku. Chwilę później dochodzi do ataku. Starszy mężczyzna próbuje się bronić, ale nie ma szans w starciu ze znacznie młodszym napastnikiem. Po kolejnym kopnięciu upada na beton. Kamil K. nadal go atakuje. Najpierw kopie go po plecach, później po głowie. Napastnik odchodzi dopiero wtedy, gdy jedna z kobiet rusza w stronę leżącego mężczyzny. Całe zajście trwało zaledwie kilkadziesiąt sekund.
Śmierć w szpitalu i proces o morderstwo
Po ataku nieprzytomny i ciężko pobity Franciszek N. trafił do szpitala. Lekarze walczyli o jego życie, ale po kilku tygodniach mężczyzna zmarł. Kamil K. uciekł po zdarzeniu. Wkrótce został zatrzymany, a przed sądem odpowiadał za zabójstwo. Mężczyzna przyznał się do winy. Nie potrafił jednak logicznie wyjaśnić, dlaczego swoją agresję skierował przeciwko przypadkowo spotkanemu seniorowi. - Przepraszam rodzinę zmarłego. Nie chciałem, żeby do tego doszło - mówił oskarżony.
Prokurator: „Powinno się go wyeliminować ze społeczeństwa”
W poniedziałek, 14 września, zakończył się proces w tej sprawie. Prokurator Kamil Bednarek w mowie końcowej zwracał uwagę, że każdy dorosły człowiek powinien wiedzieć, jak tragiczne skutki może mieć brutalne kopanie człowieka w głowę.
- Dorosły człowiek wie, że zadawanie uderzeń i kopnięć obutą nogą w głowę może spowodować śmierć człowieka - mówił prokurator.
Przypomniał również, że Kamil K. był już wcześniej wielokrotnie karany, a pobyty w więzieniu nie powstrzymały go przed kolejnym atakiem.
- Uważam, że jest ogromnym zagrożeniem. Powinno się go wyeliminować ze społeczeństwa - przekonywał prokurator, który zażądał dla oskarżonego 30 lat więzienia, z możliwością ubiegania się o wcześniejsze zwolnienie po odbyciu co najmniej 25 lat kary.
Obrońca chce zmiany zarzutu
Obrońca Kamila K. przekonywał sąd do innego spojrzenia na sprawę. Wniósł o zmianę kwalifikacji prawnej z zabójstwa na spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem była śmierć Franciszka N. Dla swojego klienta domagał się 15 lat więzienia. Wyrok zostanie ogłoszony 23 września.