Spis treści
Dramat na schodach katolickiego liceum w Wieluniu
Czwartego września 2006 roku Daria z uśmiechem przyszła do szkoły, zaledwie kilka dni po swoich osiemnastych urodzinach. Radość jednak prysła, gdy natknęła się na Karola K., starszego o cztery lata byłego partnera. Przyniósł jej kwiaty, ale nastolatka kategorycznie odmówiła powrotu do zakończonego związku. Decyzję o zerwaniu podjęła już wcześniej, zrywając trwającą dwa lata relację.
Ich miłość narodziła się w murach tego samego liceum, którego on był już absolwentem. Początkowo Daria świata poza nim nie widziała. Z biegiem czasu sytuacja diametralnie się zmieniła. Karol zaczął okazywać chorobliwą zazdrość, dążył do pełnej kontroli i systematycznie odcinał ją od znajomych. To właśnie narastająca, toksyczna obsesja skłoniła 18-latkę do zakończenia relacji.
Krytycznego dnia 22-latek zjawił się przed szkołą z bukietem róż w jednej dłoni i ostrym narzędziem w ukryciu. Odrzucenie kwiatów doprowadziło do awantury, która szybko przerodziła się w tragedię. Mężczyzna wyciągnął nóż, zadał Darii trzy ciosy na szkolnych schodach i zbiegł z miejsca zdarzenia. Ciężko ranna dziewczyna, widząc zbliżające się nauczycielki, błagała o ratunek. Na pomoc ruszyła również szkolna pielęgniarka. Gdy personel medyczny i pedagodzy walczyli o życie 18-latki, napastnik zadzwonił na numer alarmowy, twierdząc jedynie, że pobił swoją byłą dziewczynę. Obrażenia okazały się jednak śmiertelne.
Po zatrzymaniu Karol K. usłyszał zarzut zabójstwa, jednak w trakcie przesłuchania unikał jednoznacznej odpowiedzi na temat swojej winy. Chętnie natomiast opowiadał o szczegółach związku z Darią. Przyznał, że 18-latka chciała zakończyć relację, i opisał moment, w którym – w odpowiedzi na odrzucenie – szarpnął ją i uderzył. Zaprzeczał jednak, by miał przy sobie nóż, i twierdził, że nie odpowiada za jej śmierć.
Pogrzeb Darii i proces Karola K. Wyrok w sprawie zabójstwa
Ostatnie pożegnanie Darii odbyło się kilka dni później na cmentarzu w Klonowej, niedaleko Wielunia. Duchowny odprawiający mszę pogrzebową zaznaczył, że obok takiej tragedii nie można przejść obojętnie. Apelował do zgromadzonych o refleksję nad przyczynami dramatu, prosząc o zadumę i poszukiwanie sensu w ludzkim bezsensie, co miało pomóc wszystkim wyjść z tej sytuacji mądrzejszymi.
Rozprawa sądowa ruszyła w lutym 2007 roku w Sieradzu. Karol K. do końca nie przyznawał się do winy i milczał podczas procesu. Mimo braku kluczowego dowodu, jakim było narzędzie zbrodni, sąd uznał zebrane poszlaki za wystarczające i skazał 22-latka na 25 lat pozbawienia wolności.
Decyzja ta została podtrzymana przez Sąd Apelacyjny w Łodzi. W 2009 roku Sąd Najwyższy ostatecznie odrzucił skargę kasacyjną obrońcy, uznając ją za całkowicie bezzasadną.