Spis treści
Dramat przy ulicy Paderewskiego
Do wstrząsającego zdarzenia doszło w środę, 11 lutego, na bełchatowskim osiedlu Przytorze. Spokój przy ulicy Paderewskiego przerwały niepokojące odgłosy dochodzące ze szczelnie zamkniętego pojemnika na zużyty sprzęt elektroniczny. Czujna mieszkanka, która usłyszała skomlenie, nie zignorowała sytuacji i błyskawicznie wezwała na miejsce funkcjonariuszy Straży Miejskiej. Interwencja służb okazała się niezbędna, by uratować uwięzione zwierzę przed śmiercią w męczarniach. O całej sytuacji niezwłocznie poinformowano również Schronisko dla Zwierząt w Bełchatowie.
Wydobycie malucha wymagało współpracy z pracownikami firmy Eko Region, którzy pomogli otworzyć metalową klapę kontenera. Wnętrze pułapki skrywało przerażony, zaledwie kilkutygodniowy kłębek futra, który ktoś wyrzucił między stare kable i urządzenia. Weterynarz ocenił wiek suczki na około 6–7 tygodni, a jej stan zdrowia na szczęście określono jako dobry. Przedstawiciele bełchatowskiego Schroniska dla Zwierząt w mediach społecznościowych opisali ten moment w poruszających słowach:
„Kiedy metalowa klapa w końcu ustąpiła, na dnie, między wyrzuconymi przedmiotami, była ona. Żywe stworzenie potraktowane jak zepsuty toster. Suczka ma około 6–7 tygodni. Została natychmiast przewieziona do Schroniska i przebadana przez lekarza weterynarii. Jej ogólny stan zdrowia jest dobry”
Zarzuty dla bezdusznej właścicielki
Sprawą natychmiast zajęli się funkcjonariusze policji, którzy bardzo szybko namierzyli osobę odpowiedzialną za ten okrutny czyn. Kryminalni ustalili tożsamość 46-letniej kobiety, która postanowiła pozbyć się psa w tak bestialski sposób. Podejrzana została zatrzymana i musi liczyć się z surowymi konsekwencjami prawnymi. O szczegółach poinformowała asp. Marta Bajor z Komendy Powiatowej Policji w Bełchatowie:
„Dzięki natychmiastowej reakcji i zaangażowaniu bełchatowskich kryminalnych ustalono i zatrzymano 46-letnią kobietę podejrzaną o wyrzucenie psa. Kobieta usłyszała już zarzuty znęcania się nad zwierzęciem. Za ten czyn grozi jej kara do 3 lat pozbawienia wolności”
Imię jako symbol przetrwania
Opiekunowie zwierzęcia podkreślają, że ocalenie suczki to prawdziwy cud, gdyż brak powietrza lub niska temperatura w nocy mogły doprowadzić do tragedii. Internauci aktywnie włączyli się w wybór imienia dla ocalałej, proponując w ponad 240 komentarzach takie warianty jak Iskra, Hope czy Nokia. Ostatecznie wybór padł na imię Doda, co spotkało się z dużym entuzjazmem. Decyzja ta nie była przypadkowa, co wyjaśniają pracownicy placówki:
„Wybraliśmy imię Doda. Bo jest waleczna. Bo jest piękna. Bo jest wyjątkowa. Bo przetrwała coś, co miało ją wymazać, a zamiast tego zaczęła pisać nowy rozdział. Doda ma w sobie iskrę. Nie taką cichą i nieśmiałą. Raczej taką, która mówi światu: „Jeszcze zobaczycie””
Historia ma szansę na szczęśliwe zakończenie, ponieważ suczka rozwija się prawidłowo i tryska energią. Już w piątek, 27 lutego, ma ruszyć procedura adopcyjna mająca na celu znalezienie jej bezpiecznego domu. Kierownictwo schroniska zapowiada, że potencjalni opiekunowie zostaną poddani bardzo wnikliwej weryfikacji. Wszystko po to, by Doda trafiła do odpowiedzialnych ludzi i nigdy więcej nie zaznała krzywdy.