Spis treści
Rodzina spłonęła w aucie na A1. SMS do matki przed tragedią
Dla krewnych ofiar ból po stracie ukochanych osób w ogóle nie mija, a tragiczne wspomnienia nieustannie powracają. Feralnego dnia Martyna z mężem i pięcioletnim synem wracali nową kią do rodzinnego Myszkowa po udanym urlopie spędzonym w Jastrzębiej Górze. Tuż po godzinie 19 kobieta wysłała do swojej matki wiadomość tekstową, informując ją o planowanym dotarciu do domu za zaledwie dwie godziny, co ostatecznie nigdy nie nastąpiło. W rejonie Piotrkowa Trybunalskiego w ich pojazd uderzyło tuningowane, czarne bmw, które według wyliczeń biegłych pędziło z prędkością około 315 km/h, a za jego kierownicą znajdował się Sebastian M. Siła uderzenia sprawiła, że auto trzyosobowej rodziny wbiło się w bariery energochłonne i natychmiast stanęło w ogniu, przez co dorośli wraz z dzieckiem spłonęli żywcem, doświadczając niewyobrażalnego cierpienia.
Auto oskarżonego miało podniesioną moc z 500 do 680 koni mechanicznych – mówił, wygłaszając mowę końcową, prokurator Aleksander Duda. – Ściągnięta była blokada fabryczna prędkości do 250 km/h. To była rakieta. Oskarżony wjechał tym samochodem na autostradę A1 i rozpoczął swoją rosyjską ruletkę.
Prokurator domaga się surowej kary dla Sebastiana M.
Oskarżyciel publiczny podkreślił podczas rozprawy, że polski kodeks karny nie przewiduje adekwatnych sankcji za spowodowanie tak makabrycznego zdarzenia drogowego. Biorąc pod uwagę stan prawny z dnia katastrofy, maksymalny wymiar kary pozbawienia wolności w tym przypadku wynosi osiem lat, o co ostatecznie zawnioskował przedstawiciel prokuratury. Wśród żądań znalazło się również zasądzenie kwoty 500 tysięcy złotych zadośćuczynienia dla każdego z czworga rodziców zmarłego małżeństwa, a także orzeczenie wobec sprawcy piętnastoletniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.
Wzruszające przemówienie matki ofiary
Przed ostatecznym zamknięciem przewodu sądowego i ogłoszeniem wyroku głos na sali rozpraw zabrała również matka zmarłej 37-latki, która w niezwykle poruszający sposób opisała bezmiar tragedii po stracie najbliższych.
Jestem tutaj przed sądem nie jako oskarżyciel posiłkowy, ale jako mama, babcia i teściowa, której w ułamku sekundy odebrano całe życie – mówiła zapłakana Małgorzata Duda. – Całą przyszłość i cały sens istnienia. Nasz cały świat się zawalił. Odebrano nam to, co było najdroższe i najcenniejsze w życiu. Moja córka, wnuk i zięć 16 września 2023 roku wracali z wakacji nad morzem. Byli zadowoleni, wypoczęci i szczęśliwi. Do domu jednak nigdy nie dojechali, choć mieli jeszcze tylko dwie godziny jazdy. Człowiek siedzący tutaj na ławie oskarżonych, sprawca tego wypadku, nie tylko złamał przepisy ruchu drogowego. On swoim egoizmem, bezmyślnością, szpanerstwem i kompletnym brakiem wyobraźni wydał wyrok śmierci na nasze niewinne dzieci i doprowadził do ich straszliwej i męczeńskiej śmierci. Martyna i Patryk mieli synka, Oliwierka. Planowali jeszcze drugie dziecko. Nie doczekaliśmy się już.
Kiedy zapadnie wyrok w sprawie wypadku na A1?
Ostateczne rozstrzygnięcie w tej bulwersującej opinii publicznej sprawie zapadnie już niebawem, ponieważ sąd wyznaczył oficjalny termin ogłoszenia wyroku na 21 października.