Spis treści
Tragedia na Placu Wolności w Zduńskiej Woli
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się 7 maja minionego roku w jednym z mieszkań w centrum Zduńskiej Woli. Wcześniej sześcioletni Maksymilian mieszkał tam wyłącznie ze swoją matką, Pauliną M., jednak w marcu zamieszkał z nimi jej nowy partner, 29-letni Daniel S. Mężczyzna miał już na swoim koncie wyroki za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, co nie powstrzymało 32-latki przed nawiązaniem z nim relacji. Kobieta chętnie afiszowała się swoim uczuciem w internecie. Niestety, decyzja o wspólnym życiu kosztowała małego Maksia życie.
To właśnie 7 maja Paulina M. zauważyła, że jej syn leży bez ruchu i nie oddycha. Po telefonie na numer alarmowy, na miejscu błyskawicznie pojawiła się policja. Funkcjonariusze od razu zwrócili uwagę na liczne siniaki pokrywające ciało dziecka. Para została natychmiast zatrzymana, a śledczy wraz z medykiem sądowym przystąpili do szczegółowych oględzin miejsca zbrodni.
Po zebraniu dowodów, Daniel S. został oskarżony o morderstwo chłopca. Z kolei matce zarzuca się szczególnie okrutne znęcanie się nad synem, brak udzielenia mu niezbędnej pomocy oraz narażenie go na bezpośrednie ryzyko utraty życia.
Proces w Sieradzu obnaża potworne szczegóły zbrodni
W czwartek, 8 października, w Sądzie Okręgowym w Sieradzu ruszyła rozprawa. Prokurator Witold Hejmanowski, odczytując akt oskarżenia przeciwko Danielowi S., zszokował nawet ludzi o mocnych nerwach.
- Od marca 2025 roku do 7 maja 2025 roku oskarżony wielokrotnie ze szczególnym okrucieństwem stosował przemoc fizyczną i psychiczną wobec osoby nieporadnej ze względu na wiek, małoletniego Maksymiliana w wieku 6 lat
- Wielokrotnie kierował do niego słowa powszechnie uważane za obraźliwe, wielokrotnie oskarżał go o kradzież pieniędzy, wielokrotnie oskarżał małoletniego o nieudzielenie pomocy swojej partnerce, w związku z jej pobiciem przez byłego partnera w 2024 roku, wielokrotnie pozostawiał go samego w miejscu zamieszkania, a także wielokrotnie zastraszał go, że pójdzie do więzienia, wielokrotnie stosował w stosunku do niego przemoc fizyczną w postaci popychania, uderzenia, szarpania, uderzania w klatkę piersiową, wielokrotnie przypalał prącie dziecka rozgrzanym papierosem, uderzał pięścią w twarz, wielokrotnie kopał po całym ciele, powodując otwarte rany krwawe, które następnie przemywał wodą, po czym wilgotne ciało dziecka uderzał ponownie pięścią powodując krwawe rozbryzgi na ścianach, oknach i meblach
- W dniu 6 i 7 maja ubiegłego roku stosował przemoc fizyczną polegającą na tym, że popchnął dziecko silnie na podłogę, w wyniku czego małoletni uderzył głową o podłogę, następnie uderzył go pięścią w twarz, bardzo silnie kopnął w głowę, następnie podniósł dziecko za koszulkę na wysokość swojej twarzy, po czym silnie rzucił o ścianę w wyniku czego dziecko uderzyło głową o ścianę. Obrażenia spowodowane tym działaniem doprowadziły do uszkodzenia centralnego układu nerwowego dziecka i gwałtownego zgonu
Daniel S. odpiera zarzuty o skatowanie 6-latka
Przed obliczem sądu 29-latek zaprzeczył, jakoby dopuścił się zbrodni. Mężczyzna twierdził, że nie ma pojęcia, w jaki sposób na ciele chłopca znalazły się tak poważne obrażenia. Próbował również odeprzeć zarzuty o przypalanie dziecka papierosami, argumentując, że sam używa wyłącznie e-papierosów.
Tymczasem 32-letnia Paulina M. musi odpowiedzieć za to, że pozwoliła na maltretowanie swojego dziecka. Śledztwo wykazało, że wielokrotnie zostawiała chłopca samego, nie pomogła mu, gdy cierpiał, miał złamaną rękę i wyraźne ślady bicia.
Kobieta wiedziała, że jej partner znęca się nad Maksymilianem, jednak nie podjęła żadnych kroków, by to przerwać. Przyznała się do postawionych jej zarzutów, za co grozi jej do dekady spędzonej za kratami. Wobec Daniela S. prokuratura może żądać kary dożywotniego pozbawienia wolności.