Tragedia 6-letniego Maksia ze Zduńskiej Woli
Koszmar chłopca rozegrał się 7 maja minionego roku w jednej z kamienic zlokalizowanych przy Placu Wolności w centrum Zduńskiej Woli. Jeszcze parę miesięcy wcześniej mały Maksymilian dzielił to lokum wyłącznie ze swoją matką, 32-letnią Pauliną M. W marcu dołączył do nich nowy partner kobiety, 29-letni Daniel S. Nie jest jasne, czy matka była świadoma kryminalnej przeszłości mężczyzny, który miał już na koncie wyroki za przestępstwa wymierzone w ludzkie życie i zdrowie. Kobieta jednak otwarcie demonstrowała w internecie swoje wielkie uczucie do niego. Niestety, ten związek kosztował jej syna życie.
Do dramatycznego odkrycia doszło na początku maja, gdy Paulina M. zauważyła w łóżku swojego nieoddychającego synka i natychmiast zadzwoniła po służby ratunkowe. Policjanci, którzy zjawili się jako pierwsi, błyskawicznie dostrzegli ogromną liczbę zasinień na ciele sześciolatka. W efekcie zarówno matka, jak i jej partner zostali zatrzymani. Do mieszkania wkroczył zespół dochodzeniowy, prokurator oraz lekarz medycyny sądowej, by starannie zabezpieczyć dowody.
29-letni Daniel S. stanął pod zarzutem morderstwa popełnionego w warunkach multirecydywy, jednak odpierał te oskarżenia, prezentując własny przebieg zdarzeń. Prokuratura zarzuciła matce, Paulinie M., okrutne znęcanie się nad dzieckiem polegające na braku jakiejkolwiek reakcji na agresję jej partnera oraz zaniechaniu wezwania pomocy, co doprowadziło chłopca do śmierci. Wyniki sekcji zwłok ujawniły rozległe urazy głowy i całego ciała chłopca.
Maksio przeżył w domu prawdziwy horror
Dowodem na niewyobrażalne cierpienie malucha są rozsiane po mieszkaniu ślady krwi, których szczegółowej analizy oczekują teraz śledczy. Jak informuje w rozmowie z „Super Expressem” Jolanta Szkilnik, rzeczniczka sieradzkiej Prokuratury Okręgowej, postępowanie skupia się obecnie na gromadzeniu wniosków biegłych z zakresu badań biologicznych oraz wyjaśnieniu mechanizmu tworzenia się krwawych śladów na miejscu zbrodni. Śledczy przygotowują się do kolejnych czynności z zatrzymanymi, a ze względu na ogrom materiału dowodowego termin skierowania do sądu aktu oskarżenia pozostaje w tej chwili nieznany.
Obecnie matka i jej partner przebywają w aresztach. Mężczyźnie grozi wyrok dożywotniego pozbawienia wolności, natomiast Paulina M. może trafić za kraty na 10 lat.