ŁKS wciąż mierzy się z kryzysem. Drużyna nie wygrała ligowego meczu od października. Wszyscy w klubie są tym zmartwieni, ponieważ ekipa zajmuje miejsce w środku tabeli, a przecież planowano szybki powrót do Ekstraklasy.
W walce z kryzysem podjęto wiele kroków. Przeprowadzono wiele transferów podczas zimowego okienka transferowego. Wydawało się, że nowe twarze pomogą powrócić do wygrywania. Jedak, to nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Dwa pierwsze mecze po wznowieniu rozgrywek zakończyły się remisem i porażką. Z tego powodu zdecydowano się podjąć bardziej rygorystyczne kroki. Swoją przygodę z ŁKS-em zakończył trener Jakub Dziółka i zastąpił go Ariel Galeano. Jednak debiut Paragwajczyka poszedł znacznie gorzej niż oczekiwano. Wydawało się, że nie ma lepszego rywala do „odkucia się” niż Kotwica Kołobrzeg, która mierzy się z dużymi problemami finansowymi, przez co niekiedy trudno im zorganizować kadrę meczową. Mimo to mecz zakończył się wynikiem 0:0, ale ten punkt nikogo nie cieszy.
Polecany artykuł:
Tym razem ŁKS zmierzy się z Wartą Poznań. To drużyna, która spadła do 1. Ligi razem z łodzianami, jednak radzi sobie jeszcze gorzej. Warta zajmuje 14. miejsce i tylko punkt dzieli ją od strefy spadkowej. Dodatkowo, mecz zostanie rozegrany w Łodzi, dlatego każdy inny rezultat niż zwycięstwo Rycerzy Wiosny będzie wiązało się z ogromną frustracją kibiców.
- Wasze wsparcie na stadionie Króla jest dla mnie i całej drużyny niezwykle ważne. Każdy z Was zasługuje na emocje, radość po strzelonej bramce i wspólne świętowanie zwycięstwa. Pracujemy nad tym, aby jutro tak się stało – przed meczem powiedział Ariel Galeano, szkoleniowiec Łódzkiego Klubu Sportowego.
Mecz ŁKS-u z Wartą Poznań zostanie rozegrany 7 marca o godz. 18:00.
To prawdziwe legendy! Ci trenerzy spędzili w łódzkich klubach długie lata