Mają stanąć przed sądem za "przeszkadzanie w przebiegu niezakazanego zgromadzenia o nazwie Modlitwa różańcowa w intencji zadośćuczynienia za grzech aborcji". Dwoje łodzian, w styczniu br., widząc antyaborcyjne plakaty obok modlących się ludzi, postanowili je zasłonić. Na miejsce wezwana została policja, dziś pani Aleksandra i pan Mikołaj stawili się na rozprawie, która odbywała się w sądzie przy al. Kościuszki.
Przed wejściem do sądu zorganizowana została pikieta, mająca celu wsparcie oskarżonych.
O co chodzi? Zdarzenie miało miejsce 13 stycznia w Łodzi. Grupa ludzi zgromadziła się na skrzyżowaniu Piłsudskiego i Piotrkowskiej. Odmawiali różaniec, za tło mając antyaborcyjne plakaty przedstawiające martwe płody. Zobaczyło to kilkoro łodzian - wśród nich pani Aleksandra i pan Mikołaj - którym nie spodobały się eksponowane w ruchliwym miejscu plakaty. Pan Mikołaj stanął na ich tle z kartką, na której podany był numer telefonu do przedstawicieli inicjatywy Aborcja bez granic. Z kolei pani Aleksandra próbowała zasłonić je tęczową flagą.
Całe zajście zakończyło się spisaniem osób usiłujących zasłonić plakaty. Dziś sprawa znalazła swój finał w sądzie. Pani Aleksandrze i panu Mikołajowi zarzucono wykroczenie z art. 52 k.k., ustęp 2 pkt 1 KW.
Poniżej treść informacji napisanej przez organizatorów pikiety.