Wypchnął Olę z okna, bo już nie chciała z nim być. Kobieta spadła z niemal 5 metrów

2026-04-07 14:20

Gdyby pod jedną z łódzkich kamienic przy ul. Grabowej nie rosły drzewa, 30-letnia Aleksandra Ś. mogłaby zginąć. Kobieta została wypchnięta z blisko 5 metrów przez byłego partnera, 29-letniego Damiana K. Roślinność zamortyzowała upadek, a oprawca usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. We wtorek, 10 kwietnia, zapadł wyrok w tej bulwersującej sprawie.

Awantura na ul. Grabowej w Łodzi. Damian K. wypchnął 30-latkę z okna

Związek tej pary od dawna daleki był od ideału, mimo że wspólnie wychowywali małą córeczkę. Relacja obfitowała w ciągłe kłótnie, co ostatecznie skłoniło panią Olę do wyprowadzki i znalezienia schronienia w domu samotnej matki. W kwietniu zeszłego roku 30-latka skontaktowała się z Damianem K., prosząc o wsparcie finansowe. Byli partnerzy spotkali się na działkach rekreacyjnych u znajomych, a następnie, wraz z rocznym dzieckiem, pojechali do lokalu 29-latka.

Na miejscu wybuchła kolejna ostra sprzeczka. Agresywny mężczyzna miał grozić kobiecie śmiercią, domagając się jej powrotu. Kiedy 30-latka stanowczo odmówiła, furiat chwycił ją za ramiona i wystawił jej głowę przez otwarte okno. Wywiązała się dramatyczna szarpanina, w wyniku której Aleksandra Ś. znalazła się na zewnętrznym parapecie. Rozpaczliwie trzymała się ramy, ale napastnik zamknął dolne skrzydło okna, otworzył górne i bezlitośnie popchnął ją w dół. Kobieta z przeraźliwym krzykiem spadła z wysokości prawie pięciu metrów. Ogromne szczęście i rosnące pod blokiem drzewa sprawiły, że skończyło się jedynie na niegroźnych zadrapaniach.

Damian K. skazany na 10 lat więzienia. Sąd odrzucił wersję o samobójstwie

Bezpośrednio po tym wstrząsającym zdarzeniu 29-latek zabrał córkę i uciekł z miejsca wypadku. Szybko jednak wpadł w ręce policji i zasiadł na ławie oskarżonych z zarzutem usiłowania zabójstwa. Przed sądem konsekwentnie nie przyznawał się do winy, forsując absurdalną tezę, jakoby jego była partnerka sama chciała odebrać sobie życie. Wymiar sprawiedliwości nie dał jednak wiary tym wyjaśnieniom.

„Jest zupełnie nielogiczna i nieprzekonująca” - oceniła we wtorek, 7 kwietnia, sędzia Agnieszka Boczek. 

Na podstawie zgromadzonych dowodów sąd nieprawomocnie skazał Damiana K. na 10 lat za kratkami. Ogłoszenie wyroku wywołało u oskarżonego furię. Zaczął krzyczeć na sędziów, a policjanci musieli siłą usunąć go z sali. Odgłosy jego awantury niosły się po korytarzach jeszcze w drodze do sądowego aresztu.

Sonda
Czy w tej sprawie zapadł sprawiedliwy wyrok?
Wypchnął ukochaną przez okno, bo nie chciała do niego wrócić