Śmiertelne potrącenie w Łodzi. Wóz strażacki jechał pod prąd, nowe ustalenia prokuratury

2026-11-04 18:10

Nowe fakty w sprawie tragicznego potrącenia w Łodzi. Pod kołami potężnego wozu strażackiego zginęła tam 64-letnia kobieta, która przechodziła przez oznakowane pasy. Pojazdem kierował 22-letni funkcjonariusz, a seniorka nie miała najmniejszych szans na przeżycie. Po niemal miesiącu od tego dramatycznego zdarzenia śledczy ujawnili wstrząsające okoliczności wypadku.

Czerwony wóz strażacki z włączonymi niebieskimi sygnałami. O wypadku z udziałem strażaków w Łodzi przeczytasz na Eska Łódź.
Autor: Jose Hernandez Camera 51/ Shutterstock

Tragiczny wypadek w Łodzi. 64-latka zginęła pod kołami wozu strażackiego

Do tego dramatycznego zdarzenia doszło w poniedziałkowe popołudnie, 5 października, w okolicach łódzkiego Rynku Bałuckiego. Gdy 64-letnia kobieta pokonywała oznakowane przejście dla pieszych przy ulicy Zgierskiej, w tym samym rejonie poruszał się ciężki samochód bojowy należący do Państwowej Straży Pożarnej. Pojazdem kierował młody, mający zaledwie 22 lata funkcjonariusz.

W pewnym momencie rozegrał się dramat. Kiedy potężny wóz strażacki wykonywał manewr skrętu w lewo, wjechał prosto w przechodzącą przez jezdnię pieszą. Na miejsce zdarzenia błyskawicznie wezwano ratowników medycznych, ale obrażenia potrąconej 64-latki okazały się zbyt rozległe i kobieta poniosła śmierć na miejscu.

„Nie ustąpił pierwszeństwa pieszej znajdującej się na przejściu dla pieszych, w wyniku czego doszło do potrącenia 64-letniej kobiety, która zmarła na miejscu” – przekazał wówczas mł. asp. Mateusz Piliński z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Warto zaznaczyć, że tragedia wydarzyła się niedaleko siedziby jednostki ratowniczo-gaśniczej. Samochód strażacki w momencie wypadku nie brał udziału w żadnej akcji ratunkowej i nie miał włączonych sygnałów alarmowych. Dokładnym wyjaśnieniem przyczyn i przebiegu tego zdarzenia zajęli się policjanci pracujący pod nadzorem prokuratury.

Prokuratura Okręgowa w Łodzi ujawnia szczegóły. 22-letni strażak jechał pod prąd

Prawie miesiąc po tym tragicznym zdarzeniu śledczy przedstawili nowe, szokujące ustalenia w sprawie. Z zebranego materiału dowodowego wynika, że 22-letni kierowca wozu bojowego, poruszając się od strony ulicy Flisackiej w kierunku Zgierskiej, rażąco złamał przepisy ruchu drogowego. Młody strażak zlekceważył znak zakazu skrętu w lewo i wjechał pod prąd na odcinek jezdni.

„W trakcie manewru skrętu kierowca zignorował zakaz skrętu w lewo, wjeżdżając na odcinek o kierunku przeciwnym do obowiązującego” – poinformowała Prokuratura Okręgowa w Łodzi.

Lista przewinień młodego kierowcy jest jednak dłuższa. Prokuratura ustaliła również, że 22-latek zbliżając się do przejścia dla pieszych, nie zachował wymaganej szczególnej ostrożności i wymusił pierwszeństwo na prawidłowo przechodzącej 64-latce. Te błędy doprowadziły do tragicznego w skutkach potrącenia.

We wtorek, 3 listopada, śledczy przedstawili 22-letniemu funkcjonariuszowi zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Podejrzany w trakcie przesłuchania skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Przekazał jedynie, że z fotela kierowcy zupełnie nie zauważył pieszej znajdującej się na pasach.

Za doprowadzenie do śmiertelnego wypadku na drodze młodemu strażakowi grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

270 kilometrów na godzinę i śmiertelny wypadek.

ROLKI