Skatował znajomego nożycami i łopatą w łódzkim pustostanie. Szokujące żądanie prokuratury

2026-04-23 16:02

Jeszcze niedawno 42-letni Michał W. cieszył się dobrym zdrowiem. Dziś jest osobą niepełnosprawną i porusza się o kulach. To efekt brutalnego ataku sprzed roku, kiedy został dotkliwie pobity przez znajomego przy użyciu nożyc do cięcia drutu i łopaty. Mężczyzna przeżył tylko dzięki szczęściu. Właśnie zakończył się proces jego oprawcy, 33-letniego Jarosława S., który odpowiada za usiłowanie zabójstwa. Prokuratura domaga się dla niego surowej kary.

Makabryczny atak w pustostanie na Bałutach

Do dramatycznych wydarzeń doszło w pustostanie przy ul. Limanowskiego w Łodzi, niedaleko Rynku Bałuckiego. Michał W. często przebywał w tym miejscu, natomiast jego napastnik pojawiał się tam sporadycznie. Ostatnie spotkanie omal nie zakończyło się tragedią.

- Siedziałem i czytałem książkę - wspomina Michał W. - Nagle on wpadł z krzykiem, że ukradłem mu plecak. Chwycił za jakąś butelkę i rozbił mi ją na głowie. Zamroczyło mnie. Dziś w tym miejscu mam dziurę w czaszce. Potem złapał za takie wielkie nożyce i zaczął mnie nimi okładać. To było wiele uderzeń. W ramię, w udo. Później dostałem cios w piszczel, aż usiadłem. Gdy tak siedziałem, chwycił za łopatę i bił mnie od góry w głowę. Próbowałem wstać, ale chrupnęło mi w nodze i upadłem na ziemię. Dalej mnie bił po głowie i plecach. Potem wyszedł. - relacjonuje poszkodowany.

Ciężko ranny mężczyzna zaczął wołać o pomoc. Jego krzyki usłyszał przypadkowy przechodzień, który po zobaczeniu zakrwawionego poszkodowanego natychmiast wezwał pogotowie. Gdy ratownicy dotarli na miejsce, Michał W. był jeszcze przytomny, jednak jego stan szybko się pogarszał. Trafił na oddział intensywnej terapii szpitala im. Kopernika w Łodzi, gdzie lekarzom udało się uratować mu życie. Doznał poważnych obrażeń – licznych urazów głowy oraz złamań obu rąk i nogi.

Napastnik został zatrzymany dzień później w pobliżu miejsca zdarzenia. W styczniu stanął przed sądem, oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Nie przyznał się do winy, utrzymując, że działał w obronie własnej, ponieważ – jak twierdzi – to on miał być wcześniej zaatakowany nożem.

Jarosław S. przed sądem. Prokurator chce 30 lat więzienia

W czwartek, 23 kwietnia, zakończył się proces, a strony przedstawiły swoje mowy końcowe. Prokuratura domaga się dla oskarżonego kary 30 lat pozbawienia wolności oraz zakazu korzystania z praw publicznych przez 10 lat.

- Oskarżony jest osobą zdemoralizowaną, był wielokrotnie karany, nie rokuje nadziei na poprawę swojego zachowania – tłumaczyła przedstawicielka Prokuratury Łódź – Bałuty.

Obrońca oskarżonego wnosił przede wszystkim o jego uniewinnienie, a w razie uznania winy – o zmianę kwalifikacji czynu na spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Ogłoszenie wyroku zaplanowano na 29 kwietnia.