- Mężczyzna oskarżony o doprowadzenie do śmiertelnego karambolu na autostradzie A1 próbował opuścić areszt.
- Sąd nie zgodził się na ten krok, argumentując to prawdopodobieństwem ponownej ucieczki z kraju.
- Podejrzany konsekwentnie nie przyznaje się do winy, obwiniając o tragedię ofiary.
Sąd przedłuża areszt dla Sebastiana M.
Kierujący luksusowym BMW 34-latek, który odpowiada za śmierć rodziny na autostradzie A1, nie opuści aresztu. Adwokaci mężczyzny usilnie zabiegali o zmianę środka zapobiegawczego, jednak sąd pozostał nieugięty i zdecydował o dalszym izolowaniu oskarżonego - areszt został przedłużony do 1 października. Sędzia motywował swoją decyzję ryzykiem ponownej ucieczki z Polski. Dodatkowo zgromadzone przez śledczych dowody wprost wskazują na ogromne prawdopodobieństwo popełnienia czynu.
Tragedia na A1 i ucieczka Sebastiana M. do Emiratów
Koszmar rozegrał się 16 września ubiegłego roku w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego. To właśnie wtedy rozpędzone BMW uderzyło w auto osobowe, w którym podróżowało małżeństwo z pięcioletnim synkiem: Martyna, Patryk oraz mały Oliwier. Uderzony pojazd z impetem wpadł na bariery energochłonne i natychmiast stanął w płomieniach, nie dając poszkodowanym żadnych szans na ratunek. Bezpośrednio po tych wydarzeniach 34-latek zniknął z kraju, odnajdując się ostatecznie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Dopiero po wielomiesięcznej procedurze ekstradycyjnej udało się go sprowadzić przed polski wymiar sprawiedliwości.
Podczas marcowej rozprawy oskarżony całkowicie bagatelizował swoje działania, co doprowadziło matkę zmarłej kobiety, Elżbietę B., do zasłaniania uszu z bezsilności. Mężczyzna stanowczo odrzucał ekspertyzy biegłych, przekonując, że jego prędkość z jaką jechał wynosiła zaledwie 170 km/h, a nie szokujące 315 km/h, które wskazali biegli. Wyjazd na Bliski Wschód tłumaczył z kolei rzekomymi obowiązkami biznesowymi, a nie próbą uniknięcia kary. Za spowodowanie śmiertelnego w skutkach wypadku drogowego grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło: Super Express