Sąsiedzi widzieli poszukiwanego mecenasa od "trumny na kółkach"! Prawnika szuka policja

2026-05-05 10:47

Funkcjonariusze od kilku dni bezskutecznie próbują namierzyć 46-letniego Pawła Kozaneckiego. Łódzki mecenas ma do odsiadki wyrok półtora roku pozbawienia wolności za doprowadzenie do tragicznego w skutkach zderzenia drogowego, w którym zginęły dwie kobiety. Jego sąsiedzi twierdzą jednak, że prawnik pojawił się w pobliżu swojej posesji w niedzielny wieczór, 3 maja.

Śmiertelny wypadek na trasie Barczewo-Jeziorany. Prawnik skazany

Prawnik usłyszał prawomocny wyrok więzienia za dramatyczne zdarzenia z września 2021 roku. Wtedy to, prowadząc swojego Mercedesa na drodze między Barczewem a Jezioranami niedaleko Olsztyna, niespodziewanie zjechał na lewy pas jezdni. Doprowadził w ten sposób do tragicznego zderzenia czołowego z prawidłowo jadącym Audi 80, którym podróżowały dwie kobiety w wieku 53 i 67 lat – obie zginęły na miejscu. Niedługo po tragedii mężczyzna wywołał ogólnopolski skandal, nazywając samochód zmarłych "trumną na kółkach". Taka postawa poskutkowała twardą reakcją Okręgowej Rady Adwokackiej w Łodzi, która w styczniu 2024 roku odebrała mu prawo do wykonywania zawodu, a przeciwko niemu wciąż toczą się kolejne postępowania dyscyplinarne.

Początkowo olsztyński Sąd Rejonowy wymierzył mu karę dwóch lat pozbawienia wolności za spowodowanie tej drogowej tragedii. Ostatecznie w marcu bieżącego roku, po rozpatrzeniu apelacji, wyrok skrócono do roku i sześciu miesięcy bezwzględnego więzienia. Zgodnie z tym prawomocnym orzeczeniem, 46-latek miał trafić do zakładu karnego.

Paweł Kozanecki ukrywa się przed policją. Wysłano list gończy

Zanim jednak zapadła ostateczna decyzja o przymusowym osadzeniu, obrońca podjął formalne kroki mające na celu uniknięcie natychmiastowej odsiadki.

- Skazany 9 marca złożył wniosek o odroczenie wykonania kary, ale został on oddalony – mówi „Super Expressowi” sędzia Grzegorz Gała, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Łodzi. - Jednocześnie jego pełnomocnik złożył kolejny wniosek o możliwość odbywania kary w trybie dozoru elektronicznego - dodaje.

Wymiar sprawiedliwości z Olsztyna przekazał łódzkim funkcjonariuszom oficjalny nakaz doprowadzenia 46-latka prosto do celi, jednak ten sprytnie zaczął unikać kontaktu z organami ścigania. Patrole nie zastały go pod wskazanym adresem, co błyskawicznie poskutkowało wystawieniem za nim oficjalnego listu gończego.

Świadkowie ze Złotna widzieli mecenasa w niedzielę

Mimo trwających intensywnych poszukiwań, lokalni mieszkańcy twierdzą, że widzieli zbiega na początku miesiąca, dokładnie w niedzielę, 3 maja. 46-latek posiada segment w zamkniętym i monitorowanym kompleksie na łódzkim osiedlu Złotno, gdzie mieszka nieprzerwanie od 2016 roku. Do niedawna regularnie mijał się tam z wieloma sąsiadami, jednak w ostatnim czasie jego obecność stała się bardzo sporadyczna.

- Rzeczywiście od mniej więcej dwóch tygodni jakby go było mniej widać - mówi małżeństwo mieszkające po sąsiedzku. - Nawet się zastanawialiśmy, czy może gdzieś wyjechali albo poszedł już do więzienia. Byliśmy nawet zdziwieni tym listem gończym, bo przecież czeka na decyzję o nadzorze elektronicznym. Ale w niedzielę, 3 maja wieczorem widzieliśmy go jak najpierw przyjechał na rowerze do domu, a potem gdzieś odjechał - opowiadają sąsiedzi mecenasa.

Reprezentująca łódzką policję Kamila Sowińska kategorycznie odmawia podania szczegółów dotyczących tego, ile było wizyt mundurowych pod adresem ukrywającego się prawnika. Przedstawicielka służb zapewnia wprost o nieustannych działaniach operacyjnych zmierzających do ujęcia mężczyzny.

- Cały czas pracujemy intensywnie nad jego zatrzymaniem - mówi.

Sąsiedzi widzieli Pawła Kozaneckiego pod domem
Sonda
Czy masz zaufanie do polskiej policji?