Rzeźnik z Gruzji zamordował 28-letnią Paulinę. Jej ciało zapakował do torby i wywiózł na obrzeża miasta

2026-04-13 14:01

W październiku minie osiem lat od wstrząsającej zbrodni w Łodzi, gdzie ofiarą padła 28-letnia Paulina D. Chociaż 56-letni obywatel Gruzji, Mamuka K., dwukrotnie stawał przed sądem za ten okrutny czyn, sprawa nadal nie ma prawomocnego finału. Sąd Najwyższy skasował wyrok dożywocia, kierując sprawę do ponownego rozpatrzenia. 13 kwietnia oskarżony znów pojawił się na sali rozpraw.

Zabójstwo Pauliny D. Ciało 28-latki porzucono w torbie

Porażająca śmierć młodej kobiety, która wstrząsnęła Polską, miała miejsce 20 października 2018 roku. Dzień przed tragedią Paulina D., absolwentka stosunków międzynarodowych Uniwersytetu Łódzkiego, bawiła się w klubach w centrum. Gdy nie wróciła do domu, bliscy zgłosili zaginięcie.

Służby od razu ruszyły do akcji poszukiwawczej. Zaginiona kobieta po raz ostatni była widziana 20 października około godziny 8:00 na skrzyżowaniu ulicy Zielonej i alei Kościuszki w centrum Łodzi, co zarejestrowały kamery monitoringu, pokazując ją w towarzystwie kilkanaście lat starszego mężczyzny. Funkcjonariusze ustalili też, że ostatnim przystankiem 28-latki był hostel zamieszkiwany przez pracujących na budowach Gruzinów.

Szybko wyszło na jaw, że to właśnie w tym budynku rozegrał się krwawy dramat. Po sześciu dniach poszukiwań funkcjonariusze odnaleźli zwłoki 28-letniej łodzianki, które sprawca upchnął w podróżnej torbie i porzucił w rejonie Stawów Jana, przy trasie wylotowej na Katowice.

Ucieczka i zatrzymanie na Ukrainie. Mamuka K. z zarzutami

Mundurowi byli już wtedy pewni, że za tragicznym zdarzeniem stoi Mamuka K. To obywatel Gruzji, który w swojej ojczyźnie zarabiał na życie jako rzeźnik zajmujący się rozbiorem mięsa. Do naszego kraju przyjechał, by szukać lepszych perspektyw.

Z ustaleń prokuratury wynika, że rankiem 20 października sprawca przypadkowo spotkał 28-latkę na ulicy, po czym oboje poszli do jego pokoju w hostelu przy ulicy Żeromskiego. Tam ofiara została najpierw pobita, a następnie trzykrotnie ugodzona nożem w szyję, po czym napastnik porzucił ciało na obrzeżach miasta i natychmiast zbiegł na Ukrainę. Morderca dotarł na Dworzec Kaliski w Łodzi, następnie pojechał autokarem na warszawski Dworzec Zachodni, gdzie spotkał znajomych i razem busem przekroczyli wschodnią granicę. 1 listopada połączone siły polskiej i ukraińskiej policji ujęły go w Kijowie. Po siedmiu miesiącach, w czerwcu 2019 roku, ekstradowano go do Polski, gdzie w łódzkiej prokuraturze usłyszał zarzut zabójstwa i stanął przed sądem.

Brak prawomocnego wyroku. Sąd Najwyższy cofa sprawę do ponownego rozpoznania

Podczas pierwszego procesu sąd wymierzył Mamuce K. karę 25 lat więzienia, jednak z takim obrotem spraw nie zgodził się prokurator i pełnomocnik rodziny ofiary. Po wniesieniu apelacji Sąd Apelacyjny w Łodzi zaostrzył sankcję do dożywotniego pozbawienia wolności, co miało być prawomocnym finałem. Sytuacja skomplikowała się w styczniu zeszłego roku, gdy Sąd Najwyższy doszukał się uchybień formalnych, uchylił wyrok i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy.

W poniedziałek, 13 kwietnia 2026 roku, ruszył kolejny proces Mamuki K. przed Sądem Apelacyjnym, który odbywa się z całkowitym wyłączeniem jawności.

Wiadomo jednak, że skład orzekający dopuścił dowód z opinii dwóch biegłych psychiatrów. Eksperci zapoznali się z zachowaniem oskarżonego w zakładach karnych na podstawie akt sprawy i dokumentacji osobistej, a po jego zbadaniu mieli ocenić, czy obecny stan zdrowia psychicznego świadczy o postępach w resocjalizacji i prognozuje pomyślną readaptację w społeczeństwie w przyszłości.

Sąd ponownie karę dla Mamuki K. ma ogłosić w piątek (17 kwietnia).

Sonda
Czy sprawcy zabójstw powinni od razu trafiać za kraty na dożywocie?
Rzeźnik z Gruzji usłyszał wyrok. 28-letnia Paulina zostało zamordowana