Porzucona Maja znalazła kochający dom. Monika i Andrzej otworzyli dla niej serca

2026-10-28 12:53

Mała Maja jeszcze niedawno nie wiedziała, czym jest troska matki i bliskość ojca. Biologiczni rodzice zostawili dziewczynkę tuż po porodzie, a noworodek musiał w szpitalu walczyć z licznymi wadami rozwojowymi wywołanymi przez alkohol, który matka piła w trakcie ciąży. Po wyjściu ze szpitala dziecko trafiło pod opiekę ośrodka preadopcyjnego Tuli Luli, prowadzonego przez łódzką Fundację Gajusz. Choć przez długi czas brakowało chętnych do adopcji, ostatecznie pojawili się ludzie gotowi podarować jej miłość.

Fundacja Gajusz znalazła dom dla małej Mai

Dziewczynka miała zaledwie cztery miesiące, gdy przyjęto ją do ośrodka Tuli Luli, gdzie opiekunowie czule nazywali ją „Pszczółką Mają”. Ze względu na liczne schorzenia, mimo ogromnych wysiłków, przez długi czas nie udawało się znaleźć dla niej nowej rodziny. Z tego powodu w maju Fundacja Gajusz zaczęła szukać rodziców zastępczych, a sprawę nagłośnił „Super Express”. Te działania przyniosły oczekiwany finał.

Nowi rodzice zastępczy zabrali „Pszczółkę Maję” do domu

Na ogłoszenie odpowiedzieli pani Monika oraz pan Andrzej. Małżeństwo odchowało już własne dzieci, na nowo ułożyło sobie codzienność i realizowało wspólną pasję, jaką stały się podróże. Mimo to widok małej Mai natychmiast poruszył ich serca i skłonił do działania.

- Już kilka lat wcześniej mieliśmy w głowie pomysł, żeby stać się dla jakiegoś opuszczonego dziecka rodziną zastępczą, ale nic z tego nie wyszło. Zajęliśmy się więc swoimi sprawami, dzień mijał za dniem. Aż pewnego dnia trafiliśmy na informację o Mai. Tamten moment wszystko zmienił - wspomina dziś pani Monika.

- Porozmawialiśmy i postanostanowiliśmy skontaktować się z fundacją. Serce mówiło „tak” od początku, ale ja obawiałem się nieco, czy na pewno damy sobie radę. Czy podołamy finansowo? Czy będziemy mieć siłę, żeby sprostać wszystkim potrzebom Mai? Czy nie zawiedziemy? - opowiada pan Andrzej. 

Małżonkowie błyskawicznie pozbyli się wszelkich obaw i dopełnili niezbędnych formalności, dzięki czemu od kilku dni dziewczynka mieszka już z nimi. Chociaż mała śpi bardzo spokojnie, nie chce zasypiać sama w łóżeczku i woli wtulać się w mamę. Zaraz po przebudzeniu natychmiast szuka też kontaktu z nowymi rodzicami.

- Wiemy, że mamy przed sobą mnóstwo pracy, wizyt u różnych specjalistów, ćwiczeń, wysiłku, żeby pokonać trudności, z jakimi zmaga się Majeczka. Ale wierzymy, że wszystko to przezwyciężymy - zaznacza mama zastępcza dziewczynki.  

- Odkąd zaczęliśmy się z nią regularnie spotykać, zaczęła gaworzyć, uśmiechać się, jest w lepszym kontakcie. Widzimy, że ten rozwój idzie do przodu. Jesteśmy w domu zaledwie chwilę, a Maja już na śniadanie zjada kaszkę. A przecież od kilku miesięcy była karmiona dojelitowo. To ogromny sukces! - cieszy się pani Monika.  

- Krok po kroku i wszystko ułożymy. A za jakiś czas wrócimy do naszych podróży. Tylko tym razem już z Mają - uśmiecha się pan Andrzej. 

 

ROLKI