Podwójne morderstwo w Łodzi. 90-latka uduszona, jej opiekunka brutalnie zadźgana

2026-09-25 13:11

To morderstwo wstrząsnęło mieszkańcami Łodzi. Pod koniec września ubiegłego roku w jednym z lokali przy ul. Łanowej odkryto zwłoki 90-letniej właścicielki mieszkania oraz jej 62-letniej opiekunki. Na początku wydawało się, że zgon był wynikiem pożaru, jednak późniejsze ekspertyzy ujawniły brutalną zbrodnię. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia, który ujawnia zaskakujące ustalenia śledczych dotyczące tej makabrycznej sprawy.

Dwa ciała w łódzkim mieszkaniu. Strażacy weszli po rusztowaniach

28 września ubiegłego roku przed południem służby ratownicze odebrały zgłoszenie o dymie unoszącym się z mieszkania na drugim piętrze budynku przy ul. Łanowej w Łodzi. Kiedy pierwsze jednostki przybyły na miejsce, musiały dostać się do środka za pomocą ustawionych na elewacji rusztowań, ponieważ wejście było zablokowane. Płomienie ograniczyły się jedynie do części jednego z pokoi i zostały szybko stłumione przez ratowników. Pożarnicy odkryli w środku dwie nieprzytomne kobiety. Starszą z nich ewakuowano i podjęto próby ratowania życia, niestety bez pozytywnego rezultatu. Z kolei u drugiej stwierdzono liczne rany zadane ostrym narzędziem, co zmusiło służby do odstąpienia od działań reanimacyjnych ze względu na charakter obrażeń.

Zbrodnia zatajana ogniem. Szokujące ustalenia prokuratury dotyczące sprawców z Ukrainy

Według śledczych, celowo podłożony ogień miał jedynie zatrzeć ślady zbrodni, za którą początkowo obarczano 36-letniego obywatela Ukrainy, Wieczesława P. Był on bliskim znajomym jednej z zamordowanych - 62-letniej Svietłany V., również pochodzącej zza wschodniej granicy. Mężczyzna został zatrzymany dobę po zdarzeniu. Akt oskarżenia wskazuje, że podejrzany na początku złożył obszerne wyjaśnienia i przyznał się do popełnienia przestępstwa, ale w późniejszym etapie śledztwa zmienił swoje zeznania. Według początkowych słów mężczyzny, pomiędzy nim a młodszą z kobiet wywiązała się kłótnia o charakterze finansowym. W wyniku rzekomych inwektyw skierowanych w jego stronę, sprawca wyciągnął nóż i zaczął bez opamiętania dźgać 62-latkę. Z informacji podanych przez biegłych wynika, że napastnik zadał ofierze 11 ciosów.

Starsza kobieta została uduszona przez sprawcę w swoim łóżku, ponieważ zauważyła, jak ten wchodził do jej lokalu. Podejrzany zdecydował się zabić seniorkę, by zlikwidować jedynego świadka, a po wszystkim podłożył ogień pod jej posłanie.

Na wczesnym etapie postępowania wydawało się, że to 36-latek ponosi wyłączną odpowiedzialność za śmierć obu kobiet, ale organy ścigania doszły do nowych, szokujących wniosków. Okazało się, że Wieczesław P. działał w porozumieniu z 33-letnim Mykołą P., który także jest obywatelem Ukrainy. Początkowo młodszy z mężczyzn składał zeznania w charakterze świadka, lecz zgromadzone dowody doprowadziły śledczych do wniosku, że również był on zaangażowany w zbrodnię. Został on oficjalnie oskarżony o udział w podwójnym morderstwie wspólnie ze swoim o trzy lata starszym kompanem. W przeciwieństwie do Wieczesława P., młodszy oskarżony odrzuca wszelkie zarzuty.

Za popełniony czyn obu mężczyznom grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Rodzina wspomina zamordowaną seniorkę. „Babcia była osobą silną, ciepłą, zorganizowaną”

Pogrzeb starszej ofiary odbył się w październiku na łódzkim cmentarzu Matki Boskiej Nieustającej Pomocy przy ulicy Szczecińskiej. Duchowny celebrujący ceremonię odniósł się do brutalnego morderstwa, podkreślając wagę nagłego odejścia wiernej.

- Nie wiemy, co działo się z panią Marianną w chwili śmierci, wiemy jednak, że była to śmierć gwałtowna, dlatego też możemy ufać, że w chwili śmierci została wzięta do Boga - stwierdził.

Wzruszające słowa pożegnania wypowiedziała także wnuczka zmarłej 90-latki, która zaznaczyła w swojej mowie unikalny charakter seniorki.

- Babcia była osobą silną, ciepłą, zorganizowaną. Wypowiadała się o nas z czułością, ale w taki sposób, dzięki któremu wiedzieliśmy, co jest dobre, a co jest złe - mówiła.

Sonda
Jaka powinna być kara za zabójstwo?
Policjant uratował z pożaru 17 osób, został ciężko ranny

ROLKI