14-latek zwabił Olę do nieczynnej żwirowni. Wtedy zaczął się koszmar. Szczegóły zbrodni przerażają

10-letnia Ola z powiatu sieradzkiego przeżyła brutalny atak starszego o cztery lata kolegi. Dziewczynka została zwabiona w odludne miejsce, gdzie 14-latek przez długi czas się nad nią znęcał. Życie ocaliła, gdy zaczęła udawać martwą. Szczegóły tej wstrząsającej sprawy przypomina dziennikarz "Super Expressu".

Łódzkie: 14-latek zwabił koleżankę siostry do żwirowni

Było czwartkowe popołudnie, 9 czerwca 2016 roku. 10-letnia Ola, uczennica szkoły podstawowej przy ul. Kaliskiej w Goszczanowie, myślała już o zbliżających się wakacjach, tak jak wielu jej rówieśników. W tym samym budynku działało wtedy także gimnazjum, do którego chodził Piotr B. Po przedwczesnej śmierci ojca chłopak zaczął sprawiać kłopoty wychowawcze. Uczył się gorzej, korzystał ze wsparcia psychologa i pedagoga, a wobec matki zachowywał się niewłaściwie. Gdy tamtego dnia kończyły się lekcje, nikt nie zakładał, że wkrótce 14-latek stanie się oprawcą i kilka kilometrów dalej, w nieczynnej żwirowni, zgotuje znajomej koszmar.

Oboje mieszkali w pobliskim Sokołowie, niedaleko od siebie, i często razem dojeżdżali do szkoły. Ola nie miała więc powodu, by obawiać się starszego kolegi, zwłaszcza że bywała też w jego domu, odwiedzając jego siostrę, swoją przyjaciółkę. Kiedy po lekcjach zaproponował wspólną wycieczkę rowerową, zgodziła się bez wahania. Moja siostra chciała się z tobą spotkać. Czeka na nas tu niedaleko - powiedział do dziewczynki Piotr B. „Super!” - odpowiedziała.

Ola przeżyła atak 14-latka, bo zaczęła udawać martwą

Wyruszyli rowerami i początek drogi nie zwiastował niczego złego. Dopiero na miejscu wyszło na jaw, że nikogo więcej tam nie ma, a 14-latek zaczął realizować przygotowany wcześniej plan. Zepchnął Olę z roweru i wciągnął ją w zarośla. Przez blisko godzinę zadawał jej kolejne obrażenia. Bił ją po całym ciele, uderzał kamieniem w głowę, skakał po niej, ciął twarz i ręce potłuczoną butelką, dusił sznurkiem i kilka razy przejechał po niej rowerem. Ciężko pobita 10-latka zachowała resztki świadomości i w pewnym momencie zaczęła udawać martwą. Po kilkudziesięciu minutach przemocy Piotr B. uznał, że wszystko skończył, wsiadł na rower i wrócił do domu. Zachowywał się tam jak zwykły nastolatek po krótkiej przejażdżce.

Aleksandra zdołała jeszcze ostatkiem sił dotrzeć do rodzinnego domu. Była poraniona, skrajnie wyczerpana i obolała. Zanim straciła przytomność i osunęła się na ziemię, zdążyła wyszeptać rodzicom, kto ją zaatakował. Ratownicy medyczni, którzy przyjechali na miejsce, przewieźli dziewczynkę do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Na oddziale intensywnej terapii lekarze wprowadzili ją w stan śpiączki farmakologicznej. Ola miała pękniętą czaszkę, liczne rany cięte, obrażenia wewnętrzne i uraz oka grożący ślepotą.

Zatrzymanie Piotra B. i reakcje mieszkańców Sokołowa

Policjanci zatrzymali Piotra B. jeszcze tego samego dnia. Nie okazywał emocji. Kilka dni po ataku, gdy Ola odzyskała przytomność, jej matka mówiła: On chciał ją zabić. Wszystko zaplanował i dobrze się przygotował. Wstrząśnięci mieszkańcy Sokołowa komentowali z kolei: „Co mu strzeliło do głowy? Pewnie się czegoś naćpał”.

Śledczy nie stwierdzili jednak w jego organizmie ani alkoholu, ani narkotyków. Po zatrzymaniu trafił do ośrodka dla nieletnich w Konstantynowie Łódzkim, a prawie rok później, decyzją Wydziału Rodzinnego Sądu Rejonowego w Sieradzu, został umieszczony w poprawczaku. Miał tam przebywać do ukończenia 21 lat, czyli do 2023 roku. Dziś Ola mieszka w Łodzi.

Galeria ze zdjęciami: 10-letnia Ola przeżyła tortury zadawane przez 14-latka, bo udawała martwą

Pokój Zbrodni - Horror w Łęczycy