Nie żyje 7-latek, który topił się w łódzkim aquaparku. Prokuratura podjęła kluczową decyzję

Przez trzy minuty wynurzał się i znikał pod wodą. Później przez kolejne sześć minut leżał na dnie basenu. Nikt z opiekunów ani ratowników miał nie zauważyć, że 7-letni chłopiec potrzebuje pomocy. Dziecko zostało wyciągnięte z wody dopiero przez starszego mężczyznę, który rozpoczął reanimację. Po kilkunastu dniach walki o jego życie lekarze stwierdzili śmierć mózgu. Teraz prokuratura wszczyna śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.

Sędziowski łańcuch z orłem na tle togi. Na miniaturze basen w aquaparku. O śledztwie prokuratury pisze Eska Łódź.
Autor: UML LODZ / REPRODUKCJA DARIUSZ KUCHARSKI / SUPER EXPRESS ; Fotodax/ Shutterstock

7-latek tonął w basenie. Prokuratura sprawdzi, dlaczego nikt nie zareagował

Po informacji, że nie żyje 7 letni chłopiec, który w lipcu tonął podczas wakacyjnej szkoły pływania w aquaparku w Łodzi prokuratura będzie prowadzić śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.

Na obecnym etapie zaplanowane jest przeprowadzenie sekcji zwłok, przeprowadzenie eksperymentu procesowego na terenie basenu oraz powołanie biegłego z zakresu ratownictwa, który oceni zachowanie opiekunów i ratowników. Po zgromadzeniu materiału dowodowego zostanie podjęta decyzja o ewentualnych zarzutach - mówi prokurator Emilia Michałowska-Marchewa z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Prokuratura będzie wyjaśniać, jak to możliwe, że nikt nie zauważył, że dziecko tonie. Z nagrań monitoringu wiadomo że chłopiec przez 3 minuty wynurzał się z wody i zanurzał. Później przez 6 minut dziecko leżało na dnie basenu. Zauważył je i wyniósł na brzeg starszy mężczyzna, który podjął reanimację. Dziecko zostało przewiezione do Szpitala Matki Polki w stanie krytycznym, lekarze walczyli o jego życie od końca lipca.

Nie żyje 7-latek, który tonął na Fali:

7-latek przebywał pod wodą kilka minut. Nikt nie reagował

Przypomnijmy, że tragiczne wydarzenia rozegrały się 27 lipca w łódzkim Aquaparku Fala. 7-letni chłopiec uczestniczył w wakacyjnej szkole pływania i przebywał na basenie razem z innymi dziećmi.

Z ustaleń śledczych oraz zapisów monitoringu wynika, że w pewnym momencie zaczął zanurzać się pod wodę i ponownie wynurzać. Taka sytuacja miała trwać około trzech minut. Później chłopiec całkowicie zniknął pod taflą wody i przez kolejne sześć minut pozostawał na dnie basenu.

Dziecko zauważył dopiero starszy mężczyzna, który znajdował się w pobliżu. Mężczyzna zanurkował, wyciągnął 7-latka na brzeg i rozpoczął reanimację. Chłopiec odzyskał funkcje życiowe, jednak jego stan był skrajnie ciężki. Trafił do Centrum Zdrowia Matki Polki, gdzie lekarze przez kilkanaście dni walczyli o jego życie. Niestety, lekarzom nie udało się uratować chłopca. Stwierdzono śmierć mózgu, a 7-latek zmarł.

W obliczu niewyobrażalnej tragedii jego rodzice podjęli decyzję o pośmiertnym oddaniu organów syna do transplantacji. Dzięki temu jego śmierć może dać szansę na życie innym osobom. 

Rodzice pacjenta zdecydowali się na pośmiertne oddanie jego organów, aby ratować życie innych ludzi. Nad akcją czuwa Poltransplant. Rodzice pacjenta proszą o uszanowanie ich spokoju i prywatności w tym bardzo trudnym dla nich czasie - przekazał szpital.