Mowy końcowe w sprawie tragicznego wypadku na A1. Dramatyczne słowa matki ofiary. Sebastian M. się do niej zwrócił

Zbliża się koniec głośnego procesu Sebastiana M., który został oskarżony o doprowadzenie do śmiertelnego wypadku na autostradzie A1. Sąd odrzucił wnioski obrony o przedłużenie przewodu. Strony wygłosiły mowy końcowe, a my poznaliśmy datę ogłoszenia wyroku.

Dramat na autostradzie A1. Rodzina spłonęła w aucie

Tragedia na autostradzie A1 wydarzyła się we wrześniu 2023 roku. Zginęła wtedy trzyosobowa rodzina: Martyna, Patryk i ich 5-letni syn, Oliwier. O spowodowanie tego makabrycznego wypadku śledczy oskarżyli Sebastiana M. Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyzna gnał sportowym BMW z prędkością znacznie przekraczającą 250 km/h, a eksperci oceniali, że mogło to być nawet powyżej 300 km/h, co stanowiło śmiertelne niebezpieczeństwo. Śledczy twierdzą, że pędzące auto z impetem uderzyło w Kię, którą jechała rodzina z Myszkowa. Samochód roztrzaskał się o bariery i stanął w płomieniach, a sprawca nawet nie próbował pomóc poszkodowanym, którzy spłonęli żywcem. Podejrzany zbiegł za granicę, co zapoczątkowało długotrwałą procedurę ekstradycyjną. Sam proces od początku generował ogromne napięcie.

Teraz postępowanie zbliża się do końca. W środę, 7 października 2026 roku, odbyła się ostatnia rozprawa, z której relację przygotował dziennikarz "Super Expressu" Dariusz Kucharski. Nowy adwokat Sebastiana M. na samym początku domagał się wznowienia przewodu sądowego. Prokurator Aleksander Duda stanowczo zaprotestował, podkreślając konieczność oceny zasadności tego żądania. Sędzia przychylił się do stanowiska oskarżyciela, odrzucając wniosek obrony. Następnie przeszto do mów końcowych.

Sonda
Jak oceniasz zachowanie Sebastiana M. podczas procesu dotyczącego wypadku na A1?

Prokurator oskarża Sebastiana M.: Egoistyczna gra pozorów

Prokurator Duda, przemawiający jako pierwszy, przyrównał BMW Sebastiana M. bez blokady prędkości do pędzącej rakiety. Zdaniem oskarżyciela, wyjazd oskarżonego na autostradę przypominał grę w rosyjską ruletkę z życiem innych kierowców. Aleksander Duda relacjonował, że auto Sebastiana M. mknęło ponad 300 km/h, co uwieczniła kamera, która chwilę wcześniej nagrała Kię Patryka i jego rodziny, jadącą 140 km/h. Chwilę potem doszło do tragedii.

Przedstawiciel prokuratury ostro ocenił postawę oskarżonego. Akcentował, że Sebastian M. celowo pozbył się blokad w aucie, notorycznie łamał przepisy drogowe i czuł się coraz bardziej nietykalny. Oświadczył, że to doprowadziło do katastrofy, a sam oskarżony podczas procesu zachowywał się bezwstydnie, obwiniając wszystkich wokół. Według śledczego M. jedynie udawał skruchę, kalkulując, co mu się opłaca, i nigdy szczerze nie przeprosił na sali rozpraw. Prokurator wyraził też ubolewanie, że w polskich przepisach brakuje adekwatnie surowej kary.

Maksymalny wymiar kary z tego artykułu to 8 lat pozbawienia wolności, ale prokurator Duda zażądał dodatkowo 15-letniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów oraz zadośćuczynienia dla rodziców zmarłych w wysokości 500 tys. zł dla każdego, co w sumie daje 2 miliony złotych.

Mecenas Łukasz Kowalski, pełnomocnik pokrzywdzonych, poparł wnioski prokuratury i również wniósł o zasądzenie 8 lat więzienia. W swoim wystąpieniu zwrócił uwagę na niewyobrażalne cierpienie rodzin, które codziennie mierzą się z bólem w zaciszu domowym. Zarzucił oskarżonemu celowe działania mające na celu najpierw ucieczkę od odpowiedzialności, a później przewlekanie procesu.

Oskarżyciel posiłkowy przyznał, że rozważał starania o zmianę kwalifikacji czynu, lecz zrezygnował z tego, by uniknąć długotrwałych akademickich dyskusji. Podkreślił, że system prawny po prostu nie był gotowy na tak drastyczny przypadek, ubolewając zarazem, że nawet najwyższa możliwa kara jest nieadekwatna do ogromu tragedii i poczynań Sebastiana M., ale twarde prawo nie zostawia wyboru.

Rodziny zmarłych poparły żądania prokuratury i pełnomocnika. Małgorzata, matka zmarłej Martyny, nie potrafiła powstrzymać łez. Przez łzy wyznała, że to oskarżony skazał ich bliskich na śmierć i zniszczył im życie. Zwróciła też uwagę na cyniczny uśmiech na twarzy Sebastiana M. w trakcie procesu.

Linia obrony Sebastiana M. Adwokat Katarzyna Hebda podważa dowody

Po mowach oskarżycielskich głos zabrała obrona. Mecenas Katarzyna Hebda ponownie kwestionowała ekspertyzy, które obciążały jej klienta. Zaznaczyła, że oskarżony od samego początku konsekwentnie przedstawia inną wersję zdarzeń niż ta lansowana przez śledczych. Jej zdaniem zgromadzony materiał dowodowy nie pozwala na stwierdzenie, że to Sebastian M. ponosi winę za wypadek i rzekomo nie dowodzi on, by kierowca BMW zjechał z pasa lewego na środkowy. Stwierdzając, że ustalenia biegłych upadają w konfrontacji z faktami, wniosła o uniewinnienie oskarżonego.

Ostatnie słowo należało do Sebastiana M. Oskarżony najpierw skierował przeprosiny w stronę bliskich ofiar. Kiedy to zrobił, matka Martyny z płaczem wybiegła z sali sądowej, nie będąc w stanie dłużej tego znosić. Oskarżony kontynuował swoje wystąpienie, podtrzymując wersję, że to kierowca Kii zajechał mu drogę. Mężczyzna przekonywał, że nie manewrował między pasami i dlatego nie poczuwa się do winy za tragedię. Sebastian M. również poprosił o uniewinnienie.

Sąd postanowił odroczyć wydanie wyroku. Decyzja w tej sprawie zapadnie na następnej rozprawie, którą wyznaczono na 21 października 2026 roku.

Pokój Zbrodni - Hubert B. i śmiertelne potrącenie w Krakowie

ROLKI