Małgorzata została skazana na więzienie za zabójstwo Radka, ale jeszcze nie pójdzie siedzieć. „Może się wydawać dziwne”

2026-09-22 11:39

Małgorzata N. z Łodzi ma bogatą kartotekę kryminalną. Wielokrotnie karana 46-latka przebywała już w zakładzie karnym, jednak obecnie cieszy się wolnością. Kobieta odpowiada za zabójstwo swojego partnera, 30-letniego Radosława M., do którego doszło w 2022 roku. Po czteroletnim procesie zapadł wyrok skazujący na więzienie, lecz sprawczyni na razie nie trafi do celi. Dlaczego?

Krwawy finał burzliwego związku. Zabójstwo Radosława w Łodzi

Relacja oskarżonej o zbrodnię i Radosława M. należała do niezwykle napiętych. Zakochani mieszkali w jednej z łódzkich kamienic zlokalizowanych przy ulicy Zarzewskiej. W zaciszu ich mieszkania regularnie wybuchały bardzo ostre awantury między partnerami, które z czasem stawały się codziennością w życiu dwójki łodzian.

- Radek miał do mnie pretensje o to, że utrzymuję kontakt z byłym mężem i dziećmi - tłumaczy kobieta.

Mieszkańcy budynku wielokrotnie słyszeli skargi 30-latka, który opowiadał o fizycznej przemocy ze strony ukochanej, obejmującej bicie pięściami oraz próby duszenia go przez sen. W lipcu 2022 roku wybuchowy temperament pary ponownie doprowadził do krwawej tragedii. W trakcie kolejnej kłótni 46-latka wbiła nóż prosto w brzuch partnera, który zdołał jeszcze wyjść na korytarz i poinformować sąsiadów o ataku ze strony konkubiny. Pokrzywdzony natychmiast trafił do placówki medycznej, jednak po miesiącu heroicznej walki lekarzy o jego życie, mężczyzna zmarł.

Wyrok za morderstwo w Łodzi. 46-letnia Małgorzata N. skazana

Niedługo po zdarzeniu domniemana sprawczyni została aresztowana i ostatecznie usiadła na ławie oskarżonych. Od samego początku nie przyznawała się do winy, konsekwentnie utrzymując wersję o nieszczęśliwym wypadku, podczas którego ofiara miała rzekomo sama nadziać się na przygotowane ostrze.

Sonda
Jaka powinna być kara za zabójstwo?

Ze względu na zmianę składu sędziowskiego, początkowy proces uległ przerwaniu i całe postępowanie sądowe ruszyło od nowa. Finał sprawy nastąpił po czterech latach, kiedy to wymiar sprawiedliwości wymierzył kobiecie karę 13 lat pozbawienia wolności, uznając celowe działanie łodzianki. Małgorzaty N. zabrakło jednak na sali rozpraw podczas oficjalnego ogłaszania orzeczenia.

W trakcie przedłużającego się procesu 46-latka odbywała kary za zupełnie inne przewinienia, a z racji nieprzedłużenia jej tymczasowego aresztu, od jakiegoś czasu przebywa poza murami więzienia. Prokuratura natychmiast po wydaniu wyroku złożyła wniosek o natychmiastowe osadzenie skazanej, jednak łódzki sąd stanowczo odrzucił takie żądanie ze strony oskarżyciela.

- Oczywiście może się wydawać dziwne, że w sprawie o zabójstwo nie jest stosowane tymczasowe aresztowanie - mówił sędzia Robert Świecki.

- Kara orzeczona jest karą surową. Niemniej jednak zauważyć należy, że wobec oskarżonej środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania nie był już stosowany na etapie postępowania sądowego. W ocenie sądu po wyroku skazującym nie ma aresztu niejako z automatu. Trzeba jeszcze wykazać, że zachodzi uzasadniona obawa, iż oskarżona będzie utrudniała dalsze postępowanie czy to odwoławcze, czy to wykonawcze. W ocenie sądu postępowanie oskarżonej już po uchyleniu aresztu w żaden sposób nie pozwala na wywiedzenie takiego wniosku - tłumaczył sędzia.

Decyzja sądu oznacza, że 46-latka z Łodzi zostanie zmuszona do powrotu do celi dopiero w momencie całkowitego uprawomocnienia się wydanego przez wymiar sprawiedliwości orzeczenia. Do tego czasu pozostanie na wolności.

Pijany traktorzysta jechał zygzakiem. Zdecydowana reakcja świadków