Krwawy finał imienin w Łodzi. Solenizant prawie zabił człowieka!

2026-09-07 13:41

Podwójna okazja do świętowania zakończyła się dramatem. Marcin S. z Łodzi zorganizował spotkanie towarzyskie z okazji imienin oraz Narodowego Święta Niepodległości. Impreza w altance szybko wymknęła się spod kontroli, a mężczyzna wyciągnął nóż, atakując przypadkowego uczestnika. Przed Sądem Okręgowym w Łodzi rozpoczął się właśnie proces nożownika oskarżonego o usiłowanie zabójstwa.

Proces nożownika w Łodzi. Marcin S. usłyszał poważne zarzuty

Przed łódzkim sądem okręgowym oficjalnie odczytano akt oskarżenia przeciwko uczestnikowi tragicznej biesiady.

- Oskarżam Marcina S. o to, że w dniu 11 listopada 2025 roku działając w zamiarze bezpośrednim usiłował pozbawić życia Wojciecha Ch. zadając pokrzywdzonemu cztery uderzenia nożem, dwa w głowę i dwa w klatkę piersiową, powodując dwie rany głowy i dwie rany kłute klatki piersiowej, przy czym zamierzonego celu nie osiągnął ze względu na oddalanie się pokrzywdzonego - mówił na sali sądowej prokurator.

Awantura pod łódzkim hostelem. Brutalny atak Marcina S.

Do krwawych scen doszło podczas alkoholowego spotkania na terenie przylegającym do jednego z łódzkich miejsc noclegowych. Oskarżony biesiadował w altanie wspólnie z zaproszonymi znajomymi, a po pewnym czasie dołączył do nich Wojciech Ch., który na co dzień wynajmował pokój w pobliskim hostelu. Nieoczekiwany uczestnik nie znajdował się na początkowej liście gości, jednak zajął miejsce przy stole. Towarzyska atmosfera niespodziewanie przerodziła się w ostrą wymianę zdań, w wyniku której solenizant błyskawicznie wydobył z ubrania nóż i zaczął nim dźgać Wojciecha. Ranny i krwawiący mężczyzna zdołał wyrwać się agresorowi, unikając w ten sposób najgorszego. Służby szybko ujęły podejrzanego, który w trakcie pierwszych przesłuchań w prokuraturze otwarcie przyznał się do winy, usprawiedliwiając się rzekomym pobiciem ze strony ofiary.

- Dostałem od tego mężczyzny cios w twarz - opowiadał. - Nie wiedziałem, co się dzieje. Potem uderzył mnie drugi raz. Włączył mi się agresor. Sięgnąłem po nóż, który miałem w kieszeni. Pamiętam tylko tyle, że go raz dzióbnąłem. Nie mogę wykluczyć, że tych ciosów było więcej - tłumaczył.

Sytuacja uległa zmianie podczas poniedziałkowej (7 września) rozprawy przed sądem, gdzie oskarżony diametralnie zmienił swoją wersję zdarzeń i wycofał się z przyznania do winy. Zapewniał, że kompletnie niczego nie pamięta z tamtego wieczoru. Przedstawiona przez niego linia obrony opierała się na zgłaszanych problemach o podłożu psychiatrycznym, z którymi miał rzekomo borykać się w przeszłości. Za próbę morderstwa mężczyźnie grozi obecnie nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności. Co istotne, sam pokrzywdzony nie stawił się na wyznaczonym posiedzeniu sądowym. 

Sonda
Czy kara za usiłowanie zabójstwa powinna być wyższa?
Pokój Zbrodni - Sprawca zabójstwa sprzed ponad 30 lat zatrzymany i tymczasowo aresztowany