Do tragedii doszło 8 kwietnia 2025 roku po południu. Drewniany budynek przy ul. Rzgowskiej w Łodzi spłonął błyskawicznie. W zgliszczach strażacy znaleźli zwęglone ciała. Sekcja zwłok potwierdziła, że ofiary to Sylwester O. i Zygmunt B. – bezdomni, dla których komórki stanowiły schronienie. Choć początkowo zakładano nieszczęśliwy wypadek, pierwszy biegły pożarnictwa stwierdził celowe podpalenie. Policja zatrzymała 49-letniego Adila A., posiadającego podwójne obywatelstwo (tureckie i azerbejdżańskie), który znał ofiary i zlecał im drobne prace. Śledczy ustalili, że w dniu pożaru oskarżony spotkał się z mężczyznami, poszedł z nimi do pustostanu, a następnie miał podłożyć ogień.
- Działając z zamiarem ewentualnym pozbawienia życie pokrzywdzonych spowodował pożar budynku pustostanu przy ul. Rzgowskiej 151,w którym przebywali pokrzywdzeni w stanie głębokiego upojenia alkoholowego, a następnie oddalił się z tego budynku nie wzywając pomocy ani nie zawiadamiając o pożarze służb ratunkowych w konsekwencji czego pokrzywdzeni ponieśli śmierć na skutek ostrego zatrucia tlenkiem węgla - podkreślono.
Adil A. od początku zaprzeczał zarzutom. Przyznał jedynie, że odwiedził znajomych, ale twierdził, że pożar wybuchł po jego wyjściu. Groziło mu dożywocie.
Biegły zmienia zdanie. Zaskakujący wyrok dla Adila A.
Podczas procesu nastąpił przełom. Biegły z zakresu pożarnictwa wycofał się ze swoich początkowych ustaleń. Sąd powołał ekspertów z Akademii Pożarniczej w Warszawie, którzy nie byli w stanie określić dokładnego momentu powstania ognia ani jego przyczyny.
- To opinia wskazuje jednoznacznie, że nie można precyzyjnie ustalić, czy ten ogień został zainicjowany przed opuszczeniem budynku przez oskarżonego, czy też już po opuszczeniu tego budynku. Obie wersje są możliwe. Możliwa jest także sytuacja, że do pożaru doszło bez użycia jakiegokolwiek akceleratora, natomiast że zapłon nastąpił chociażby od świecy, której mogli używać przebywający tam mężczyźni lub od niedopałków papierosów - wskazano.
Ostatecznie sąd oczyścił 49-latka z zarzutu zabójstwa. Mężczyzna usłyszał jednak wyrok 3 lat i 2 miesięcy pozbawienia wolności za inne przestępstwa: rozbój na starszym małżeństwie przed pożarem oraz przywłaszczenie cudzych dowodów osobistych. Decyzja sądu wywołała łzy ulgi u oskarżonego. Wyrok nie jest prawomocny.