Spis treści
Makabryczne morderstwo pani Heleny na łódzkim Widzewie
Starsza kobieta zajmowała samotnie lokal usytuowany na szóstym piętrze jednego z wieżowców przy ulicy Ćwiklińskiej w łódzkiej dzielnicy Widzew. Lokalna społeczność bardzo lubiła sąsiadkę, a wieść o jej tragicznej śmierci wywołała ogromne poruszenie w całej okolicy. W środę przed południem, 27 maja 2026 roku, do jej drzwi zapukał były partner wnuczki. Niczego niepodejrzewająca 88-latka pozwoliła mu wejść do mieszkania, co ostatecznie przypłaciła życiem. Mężczyzna rzucił się na gospodynię z ostrym narzędziem tuż po przekroczeniu progu. Biegli medycyny sądowej podczas sekcji zwłok stwierdzili ostatecznie, że zadał ofierze aż sześć ciosów nożem w okolice szyi i twarzy, przez co zmarła z powodu wykrwawienia.
Sprawca natychmiast uciekł z miejsca zbrodni i zaczął się ukrywać. Córka 88-latki próbowała wielokrotnie dodzwonić się do matki w ciągu dnia, jednak sygnał za każdym razem przekierowywał na pocztę głosową. Zaniepokojona poprosiła telefonicznie jedną z sąsiadek o sprawdzenie sytuacji w lokalu przy ulicy Ćwiklińskiej. Właśnie ta kobieta natknęła się na martwe ciało pani Heleny na podłodze, kiedy weszła do mieszkania. Policjanci namierzyli sprawcę zaledwie po kilku godzinach. Morderca ukrywał się w komórkach lokatorskich zlokalizowanych kilka przecznic dalej, a podczas pierwszego przesłuchania od razu potwierdził swoją winę.
Śledczy badają motywy 36-latka. Rzecznik prokuratury w Łodzi zabrał głos
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi przekazał dziennikarzowi dziennika „Super Express” szczegóły dotyczące motywów napastnika. „W zakresie motywacji podejrzanego ustalono, że w przeszłości był on w związku z wnuczką zabitej 88-latki, a zabójstwo stanowiło akt zemsty za rozstanie” - wyjaśnia Paweł Jasiak. Prokurator poinformował również o kolejnych krokach podjętych w tej makabrycznej sprawie. „W związku z tym prokurator zdecydował o przyjęciu w zarzucie motywacji zasługującej na szczególne potępienie. W trakcie przesłuchania mężczyzna przyznał się do popełnienia zarzuconego czynu oraz odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu dożywotni pobyt w więzieniu” - dodaje stanowczo rzecznik w rozmowie z mediami.
Brutalny atak na staruszkę głęboko wstrząsnął całą społecznością zamieszkującą ten wielopiętrowy budynek na łódzkim Widzewie. Kolejna mieszkanka budynku przekazała swoje przerażające relacje reporterom „Super Expressu”. „Rozmawiałam z tą sąsiadką, która znalazła panię Helenę” - zaznacza jedna z lokatorek. Kobieta z przejęciem i ogromnymi emocjami opisuje dramatyczne chwile po odkryciu krwawej zbrodni. „Opowiadała mi, że córka pani Heleny do niej zadzwoniła, bo nie mogła się do niej dodzwonić. Poczta głosowa cały czas się włączała. Poprosiła, tę sąsiadkę, żeby sprawdziła, co tam się dzieje. Weszła i znalazła zwłoki. Twarz miała zmasakrowaną. Sąsiadka mówiła, że nigdy nie chciałaby zobaczyć swojej babci z takim stanie” - podsumowuje roztrzęsiona kobieta.