Zabiła partnera nożem i dostała 13 lat. Kobieta cieszy się wolnością, sąd tłumaczy decyzję

2026-10-06 13:57

Małgorzata N. z Łodzi ma bogatą kartotekę kryminalną. Wielokrotnie stawała przed sądem i siedziała w więzieniu. W 2022 roku zabiła swojego partnera, Radosława M., wbijając mu nóż w brzuch. Sąd skazał ją niedawno na 13 lat więzienia, ale 46-latka nadal pozostaje na wolności. Dlaczego?

Burzliwa relacja i tragiczny finał na Zarzewskiej

Na początku nic nie zapowiadało tragedii w związku 46-latki i jej młodszego partnera.

- Poznaliśmy się w pracy, Radek zaczął mi się zwierzać ze swoich problemów, nawiązała się między nami przyjaźń, która przerodziła się w miłość - wspominała podczas procesu początki ich znajomości Małgorzata S. 

- W 2018 roku odeszłam od męża i wprowadziłam się do nowego partnera - mówiła.

Małgorzata i Radosław mieszkali razem w kamienicy przy ulicy Zarzewskiej w Łodzi. Ich relacja szybko stała się toksyczna. Para notorycznie się kłóciła, dochodziło również do przemocy fizycznej. Świadkowie w śledztwie zeznali, że Radosław M. często żalił się na partnerkę, twierdząc, że ta bije go pięściami i próbuje dusić przez sen.

- Sprzeczaliśmy się, bo Radek miał do mnie pretensje o to, że utrzymuję kontakt z byłym mężem i dziećmi - próbowała później tłumaczyć awantury Małgorzata S.

W lipcu 2022 roku doszło do tragedii. Podczas kolejnej awantury Małgorzata N. wpadła w furię. Chwyciła nóż i pchnęła Radosława w brzuch. Ranny 30-latek wybiegł na klatkę schodową, gdzie spotkał sąsiadów. Mężczyzna uciskał ranę i powiedział im, że został ugodzony przez "Małgośkę". Został przewieziony do szpitala, ale zmarł po miesiącu hospitalizacji.

Kobieta uciekła z kamienicy, jednak szybko wpadła w ręce policji. Usłyszała zarzut zabójstwa i trafiła do aresztu. Małgorzata N. nigdy nie przyznała się do zbrodni, tłumacząc, że doszło do wypadku, a partner sam nadział się na ostrze.

Sąd skazał 46-latkę na 13 lat więzienia

Proces karny trwał cztery lata. Pierwsze postępowanie zostało przerwane ze względu na zmianę sędziego. Ostatecznie sąd uznał Małgorzatę N. za winną celowego zabójstwa i wymierzył jej karę 13 lat pozbawienia wolności. Dowody nie pozostawiały wątpliwości, że kobieta działała z zamiarem pozbawienia życia partnera.

Sędzia Robert Świecki w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że gdyby doszło do nieszczęśliwego wypadku, oskarżona wezwałaby pogotowie i wyjaśniła sytuację. Tymczasem uciekła z mieszkania, zostawiając ciężko rannego Radosława M., który musiał prosić sąsiadów o pomoc.

Skazana nie stawiła się na ogłoszeniu wyroku, ponieważ odzyskała wolność. Małgorzata N. odbywała w międzyczasie karę więzienia za inne przestępstwa, ale areszt w sprawie o zabójstwo został uchylony. Po wyjściu na wolność prokuratura natychmiast wnioskowała o ponowne aresztowanie, ale sąd odrzucił wniosek.

- Oczywiście może się wydawać dziwne, że w sprawie o zabójstwo nie jest stosowane tymczasowe aresztowanie - tłumaczył sędzia Robert Świecki.

- Kara orzeczona jest karą surową. Niemniej jednak zauważyć należy, że wobec oskarżonej środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania nie był już stosowany na etapie postępowania sądowego. W ocenie sądu, po wyroku skazującym nie stosuje się aresztu niejako z automatu. Trzeba jeszcze wykazać, że zachodzi uzasadniona obawa, iż oskarżona będzie utrudniała dalsze postępowanie czy to odwoławcze, czy to wykonawcze. W ocenie sądu, postępowanie oskarżonej już po uchyleniu aresztu w żaden sposób nie pozwala na wywiedzenie takiego wniosku - argumentował sędzia.

Oznacza to, że 46-letnia Małgorzata N. pozostanie na wolności aż do momentu, gdy wyrok skazujący ją na 13 lat więzienia za zabójstwo stanie się prawomocny.

Sonda
Jaka powinna być kara za zabójstwo?
Z zazdrości wbiła Tomkowi nóż w brzuch

ROLKI