Wyrok za śmierć 6-letniego Maksia. Sędzia mówił o "sali tortur"

2026-11-06 16:58

„Mamy do czynienia z ofiarą: sześcioletnim, bezbronnym dzieckiem, pozostawionym samemu sobie, które było maltretowane. Przebywało w miejscu, które można nazwać salą tortur” – mówił sędzia Jacek Wojdyn podczas uzasadniania wyroku w sprawie śmierci Maksymiliana ze Zduńskiej Woli. Sąd wymierzył Danielowi S. karę dożywotniego więzienia, natomiast matkę chłopca, Paulinę M., skazał na 9 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

• Przez wiele tygodni Daniel S. znęcał się nad chłopcem, bijąc go, kopiąc oraz przypalając rozgrzanym papierosem.

• Do śmierci Maksia doprowadziły rozległe obrażenia głowy po brutalnym pobiciu z 6 i 7 maja 2025 roku.

• Mimo pełnej wiedzy o stosowanej przemocy matka nie ochroniła syna i nie zapewniła mu pomocy lekarskiej.

Sąd wydał wyrok w sprawie śmierci 6-letniego Maksymiliana

Wyrok dotyczący śmierci sześcioletniego Maksymiliana zapadł 6 listopada 2026 roku przed Sądem Okręgowym w Sieradzu. Oskarżonymi w tym procesie byli matka dziecka Paulina M. oraz jej partner Daniel S. Podczas prezentowania sądowych ustaleń SSO Jacek Wojdyn zwracał uwagę na fakt, że ofiarą padł całkowicie bezbronny, mały chłopiec.

„To dziecko doświadczało rzeczy, widziało obrazy i słyszało słowa, których żadne dziecko nie powinno słyszeć ani przeżywać” – mówił.

Daniel S. znęcał się nad dzieckiem fizycznie i psychicznie

W początkowej fazie Daniel S. stosował wobec chłopca przemoc psychiczną. Straszył go samotnym pozostawieniem w domu oraz wyprowadzką matki, a także regularnie wyzywał. Z relacji sędziego wynika, że osamotniony i głodny Maksio spędzał wiele godzin bez opieki w chłodnym, zaniedbanym lokalu.

Z czasem na ciele dziecka zaczęły pojawiać się wyraźne oznaki fizycznego znęcania się. Pod oczami oraz na całej twarzy widniały siniaki, które w żaden sposób nie przypominały efektów przypadkowych uderzeń. Choć Paulina M. widziała te obrażenia i prosiła partnera o zaprzestanie agresji, jego przeprosiny nie przynosiły żadnej realnej poprawy sytuacji.

Mieszkanie jak więzienie. 6-letni Maksio ze Zduńskiej Woli przestał wychodzić z domu

Chłopiec przestał uczęszczać do przedszkola, a sąsiedzi widzieli go coraz rzadziej. O ile wcześniej pojawiał się jeszcze na podwórku kamienicy, o tyle później zupełnie zniknął z oczu mieszkańców. Sędzia opisał również specyficzne warunki panujące w samym lokalu, gdzie przestawiano meble i opuszczano rolety. Jego zdaniem takie działania miały uniemożliwić osobom z zewnątrz dostrzeżenie dramatu rozgrywającego się za zamkniętymi drzwiami/

„Można powiedzieć, że był pozbawiony wolności. On tego miejsca nie opuszczał” – mówił sędzia Jacek Wojdyn.

W kolejnych tygodniach agresja fizyczna przybierała na sile, co potwierdzały liczne ślady na ciele sześciolatka. Obok świeżych ran widoczne były także starsze, częściowo już zagojone urazy. W swoim wystąpieniu sędzia odnotował również fakt, że chłopiec miał złamaną kość.

Brutalne pobicie Maksymiliana w maju 2025 roku. Chłopca leczono paracetamolem

Do najbardziej dramatycznych scen doszło w dniach 6 i 7 maja 2025 roku. Popchnięty przez Daniela S. chłopiec przewrócił się, uderzając głową prosto w podłogę. Chwilę później oskarżony wyprowadził silny cios pięścią w twarz dziecka. Sędzia zaznaczył, że uderzenie musiało być niezwykle potężne, a powstałe w jego wyniku obrażenia zszokowały nawet badającego zwłoki patomorfologa.

Gdy matka usiłowała zasłonić syna własnym ciałem, agresor zdołał jeszcze kopnąć Maksia w głowę. Twarz sześciolatka wyraźnie spuchła. Z przytoczonych przez sędziego ustaleń wynika, że poważne urazy po raz kolejny próbowano uśmierzyć podaniem zwykłego paracetamolu.

Daniel S. i Paulina M. szukali narkotyków, gdy pobite dziecko umierało

Po brutalnym ataku pobity chłopiec pozostał w mieszkaniu, podczas gdy Paulina M. i Daniel S. zajęli się poszukiwaniem narkotyków. Z inicjatywy mężczyzny para poszła także do sąsiada po wyrzucony wcześniej na śmietnik stolik. Po powrocie do lokalu oskarżony zabronił matce zbliżania się do syna i kontrolowania jego stanu, nakazując jej zostawienie śpiącego dziecka w spokoju.

Wstrząsające wyznanie 6-letniego Maksia przed śmiercią

W trakcie odczytywania uzasadnienia sędzia Jacek Wojdyn przypomniał również przejmujące wyznanie chłopca ze spotkania z matką Daniela S. Przed śmiercią sześciolatek wskazał ręką na ziemię i wypowiedział wstrząsające słowa: „Nikt mnie nie kocha i pewnie powinienem trafić tu”.

Dożywocie dla Daniela S. i więzienie dla Pauliny M. Uzasadnienie sądu

W ocenie sądu wobec Daniela S. nie można było zastosować żadnych okoliczności łagodzących. Oskarżony ma już na koncie wyroki skazujące i w przeszłości odbywał kary więzienia. Dotychczasowe próby resocjalizacji mężczyzny okazały się nieskuteczne.

„Oskarżony jest osobą skrajnie zdemoralizowaną. Natomiast czyn, którego się dopuścił, ma taki ciężar gatunkowy i w takich okolicznościach został popełniony, że inna kara nie wchodziła w grę, tylko kara, o której mówi się, że jest karą eliminacyjną” – uzasadniał Jacek Wojdyn.

Ostatecznie Daniel S. usłyszał wyrok dożywotniego więzienia. Zgodnie z decyzją sądu o warunkowe przedterminowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się dopiero po upływie 40 lat. Z kolei matka chłopca Paulina M. została skazana na karę łączną 9 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

6-letnio Maksio ze Zduńskiej Woli mógł żyć!

ROLKI