Wyjątkowi uczniowie zakończyli rok szkolny. "Trzeba zadbać o ich dzieciństwo"

W tej placówce dzieci nie uczą się tabliczki mnożenia ani poprawnej pisowni. Poznaję świat za pomocą dostępnych im zmysłów. Pięcioro nieuleczalnie chorych podopiecznych łódzkiej Fundacji Gajusz właśnie uroczyście pożegnało mijający rok szkolny.

Uczniowie Fundacji Gajusz zakończyli rok szkolny

Trzynastoletnia Asia, dziesięcioletnia Natalka, dwunastoletni Piotruś, siedmioletni Danylko i siedmioletnia Zuzia to podopieczni stacjonarnego hospicjum. Pracownicy Fundacji Gajusz pieszczotliwie nazywają tę placówkę „Pałacem”. Najstarsi uczniowie mają za sobą już trzy lata nauki, z kolei najmłodsi mogą pochwalić się rocznym i dwuletnim stażem szkolnym.

Nauczanie w hospicjum dopasowane do potrzeb

Każdego dnia w minionym roku szkolnym pedagogiczki ze Szkoły Podstawowej nr 194 w Łodzi przychodziły do placówki. Z zaangażowaniem prowadziły zajęcia w ramach nauczania indywidualnego, dostosowując ćwiczenia i aktywności do aktualnych możliwości i potrzeb każdego z małych pacjentów.

Dzieci z łódzkiego hospicjum poznają świat na swój sposób

Dziesięcioletnia Natalka jest dzieckiem leżącym, reagującym jedynie na światło. Według diagnoz medycznych dziewczynka również nie słyszy, jednak to nie blokuje jej rozwoju. Trzynastoletnia Asia spędziła w placówce 12 lat. Mimo braku możliwości komunikacji słownej, nauczycielka potrafi nawiązać z nią nić porozumienia. Zuzia z kolei to niewidoma siedmiolatka, która odkrywa otoczenie za pomocą zmysłu dotyku. Niezwykle ceni sobie bliskość, czułe słowa oraz fizyczny kontakt z opiekunami.

Chłopcy z łódzkiego "Pałacu"

Dwunastoletni Piotruś przez personel nazywany jest „Pałacowym Prezesikiem”. Przebywa w hospicjum od dekady i wciąż zaraża innych swoim wdziękiem. Ten mały miłośnik „Psiego Patrolu” zdołał oszukać medyczne statystyki – przy jego schorzeniu dzieci zazwyczaj żyją maksymalnie do czwartego roku życia, a on zbliża się do swoich dwunastych urodzin. Danylko to z kolei siedmioletni marzyciel. Chłopiec najchętniej spędza czas w wózku, obserwując otoczenie. Najważniejszy jest dla niego spokój oraz przewidywalny rytm dnia.

Długoterminowa opieka w dziecięcych hospicjach

Jak zauważa Aleksandra Marciniak z Fundacji Gajusz, społeczne wyobrażenie o hospicjach często wiąże się z krótką, końcową fazą życia, głównie w przebiegu chorób nowotworowych. Jednak w przypadku małych pacjentów sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W placówkach dziecięcych takie diagnozy stanowią mniejszość.

- Słowo "hospicjum" często kojarzy się z opieką krótkoterminową, zapewnianą w ostatnim momencie życia, najczęściej z powodu chorób nowotworowych, które stanowią maleńką część diagnoz w hospicjach dziecięcych – mówi Aleksandra Marciniak, rzeczniczka prasowa Fundacji Gajusz. - W przypadku dzieci jest zupełnie inaczej – wiele z nich żyje pod opieką hospicjum przez długie miesiące, a nawet lata. Dlatego tak ważne jest, by zadbać o ich dzieciństwo. Bo na nim małe życie się zakończy.

Sonda
Wspierasz organizacje charytatywne?
Joanna Krupa i Bagi w Fundacji Kraina Zwierząt