Spis treści
Decyzja łódzkiego szpitala. Placówka odmówiła pani Anicie aborcji
Ponownie przyglądamy się dramatycznym losom pani Anity, o których rok temu informowała czytelników „Gazeta Wyborcza”. Pacjentka trafiła na oddział ginekologiczno-położniczy Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Z doniesień wynika, że medycy przekazywali jej nieprawdziwe informacje o rozwoju ciąży, a ostatecznie bezpodstawnie zablokowali możliwość przeprowadzenia legalnej aborcji, ignorując ryzyko dla jej zdrowia. Lekarze planowali bowiem przeprowadzić zabieg cesarskiego cięcia, kompletnie odrzucając wnioski kobiety o terminację.
Dziennikarze „GW” donosili, że ciężarna bardzo późno usłyszała tragiczną diagnozę o nieodwracalnych uszkodzeniach płodu. Wraz z partnerem uznali, że pragną zaoszczędzić dziecku niewyobrażalnego bólu i dlatego wybrali terminację, decydując się na ten krok, „chcąc oszczędzić Felkowi cierpienia”. W dramatyczną walkę o prawa pacjentki natychmiast zaangażowali się jej bliscy, którzy zaczęli prosić o wsparcie znane organizacje proaborcyjne.
Niestety placówka medyczna w Łodzi nie zaakceptowała formalnego podania o „udzielenie gwarantowanego świadczenia opieki zdrowotnej w postaci przerwania ciąży z uwagi na występowanie zagrożenia dla jej zdrowia fizycznego i psychicznego”, co przysługiwało kobiecie ze względu na realne niebezpieczeństwo. Kiedy tylko personel dowiedział się o zamiarach pacjentki dotyczących usunięcia ciąży, atmosfera na oddziale uległa drastycznej zmianie, a lekarze zaczęli traktować ją w zupełnie inny sposób.
Gdy załamana kobieta poprosiła o rozmowę z psychologiem, błyskawicznie przetransportowano ją na oddział psychiatryczny. Następnego poranka poinformowano ją o konieczności pozostania na obserwacji diagnostycznej, a medycy kategorycznie zablokowali jej możliwość opuszczenia szpitala na własne żądanie. Skutkowało to tym, że pacjentka była przetrzymywana w zamkniętej izolatce przez trzy dni.
Kiedy wreszcie opuściła psychiatrię, zlecono serię nowych testów i zorganizowano dwa spotkania specjalistów, aby ustalić plan działania. Choć komisja psychiatryczna uznała, że „istnieją przesłanki do terminacji ciąży”, a sama zainteresowana złożyła odpowiedni wniosek, zespół ekspertów stanowczo stwierdził, że „nie ma podstaw do przerwania ciąży poprzez indukcję asystolii u płodu”. Zamiast wykonać zastrzyk zatrzymujący akcję serca dziecka, upierano się przy operacyjnym wydobyciu przez cesarskie cięcie, co spotkało się z jej kategorycznym sprzeciwem.
Finał poszukiwań. Pani Anita przeszła zabieg w Oleśnicy
Małżeństwo nie poddało się i zaczęło szukać pomocy w innych ośrodkach medycznych. Zlecano jej kolejne, wyczerpujące analizy, a podczas wizyt czuła ogromne lekceważenie z powodu skrajnie różnych opinii medyków. Niektórzy eksperci potwierdzali dramatyczny stan płodu, ale inni przekonywali o niepewnych rokowaniach i radzili czekać do porodu. Kobieta nie otrzymała żadnego wyraźnego wsparcia przy podejmowaniu tej dramatycznej decyzji, podczas gdy jej fatalne samopoczucie psychiczne było całkowicie bagatelizowane.
Dramat kobiety zakończył się dopiero w placówce w Oleśnicy. Zabieg terminacji ciąży z wykorzystaniem asystolii płodu przeprowadziła ostatecznie dr Gizela Jagielska, która przyjęła zdesperowaną pacjentkę na swój oddział w szpitalu.
Narodowy Fundusz Zdrowia wkracza do akcji. Potężna kara dla szpitala w Łodzi
Z informacji opublikowanych w piątek, 13 marca, przez organizację Legalna Aborcja wynika, że NFZ ostatecznie zareagował na tę bulwersującą sprawę. Narodowy Fundusz Zdrowia powiadomił bowiem poszkodowaną, że Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi poniesie konsekwencje swoich działań i zostanie na niego nałożona surowa sankcja.
Z oficjalnych ustaleń wynika, że państwowy płatnik odnotował dwa istotne uchybienia w realizowanych procedurach, co jasno podkreślono w doręczonym zawiadomieniu.
„Pierwszą nieprawidłowością jest udzielanie świadczeń w sposób naruszający prawa pacjentki do informacji. Anita była w sposób niewystarczający informowana »o wszystkich możliwych wariantach przebiegu schorzenia, rokowaniu oraz możliwych metodach diagnostycznych, leczniczych i dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania oraz o braku znaczenia wyniku badania diagnostycznego dla oceny stopnia uszkodzenia płodu i rozwoju dziecka po jego urodzeniu” - poinformował kolektyw.
Kolejny punkt raportu Narodowego Funduszu Zdrowia dotyczył pogwałcenia prawa do starannej i profesjonalnej opieki medycznej. Urzędnicy uznali, że szpital działał nieprawidłowo, podejmując kroki „z uwagi na niewłaściwe przeprowadzenie konsylium lekarskiego oraz uzależnienie udzielenia świadczenia od przedstawienia przez pacjentkę zaświadczenia będącego w dyspozycji świadczeniodawcy”, o czym informuje w swoim obszernym komunikacie państwowy ubezpieczyciel.
Z tytułu wykrytych nieprawidłowości łódzkie centrum kliniczne musi zapłacić dokładnie 208 tysięcy złotych kary. Zgodnie z procedurami, władze szpitala mogą złożyć oficjalne odwołanie od tej decyzji maksymalnie do 16 marca bieżącego roku. Należy wyraźnie podkreślić, że wyznaczona kwota stanowi wyłącznie sankcję o charakterze administracyjnym i w żadnym stopniu nie jest to zadośćuczynienie finansowe dla poszkodowanej pani Anity.
Raport Rzecznika Praw Pacjenta. Miażdżąca ocena postępowania wobec pani Anity
Organizacja Legalna Aborcja przypomniała również, że już jakiś czas temu do rąk poszkodowanej trafił oficjalny protokół z postępowania Rzecznika Praw Pacjenta. Organ ten jednoznacznie orzekł, iż w drastyczny sposób złamano zasady poszanowania godności, intymności oraz prawa do rzetelnej informacji. W dokumencie podkreślono, że medycy niemal w całości koncentrowali swoją uwagę na rozwijającym się płodzie, bagatelizując samą pacjentkę, przez co została ona brutalnie odsunięta od udziału w procesie decyzyjnym oraz leczniczym.
- Czekałam prawie półtora roku, by ktokolwiek z przedstawicieli naszego państwa i systemu, stwierdził, że nie tak powinna być traktowana pacjentka, w tak trudnej sytuacji zdrowotnej. Mam nadzieję, że opinia Rzecznika Praw Pacjenta i kara nałożona przez NFZ na szpital uświadomi lekarzy i innych pracowników ochrony zdrowia, że ich postępowanie wobec pacjentów nie jest bezkarne. Chciałabym, aby wreszcie dostrzeżono, że kobieta, która jest w ciąży, może stanowić o sobie, że jest pełnoprawnym obywatelem, a nie tylko podmiotem, który ma za wszelką cenę urodzić letalnie chore dziecko i wymagać od własnego dziecka takiego heroizmu - powiedziała pani Anita.