Sebastian M. usłyszał wyrok. To jednak nie koniec. Obrończyni już to zapowiedziała

2026-10-21 14:39

Bliscy Patryka (39 l.), Martyny (37 l.) i pięcioletniego Oliwierka czekali ponad trzy lata na sprawiedliwość za tragiczną śmierć swoich bliskich. Rodzina zginęła na autostradzie A1 w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego, gdy w ich auto wjechało rozpędzone BMW. Kierował nim Sebastian M. Sąd skazał go na maksymalną karę. To jednak nie koniec.

  • Sebastian M. został skazany na 8 lat więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku na A1, w którym zginęli Patryk, Martyna i ich pięcioletni syn Oliwier.
  • Biegli ustalili, że BMW oskarżonego pędziło z prędkością co najmniej 315 km/h, a Kia rodziny jechała prawidłowo.
  • Sąd zakazał Sebastianowi M. prowadzenia pojazdów przez 15 lat i nakazał wypłatę pięciu bliskim ofiar po 500 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok jest nieprawomocny, obrona zapowiedziała apelację.
Rodzinę ofiar wypadku na A1 aż wryło, gdy Sebastian M. zabrał głos

Sebastian M. z najwyższą możliwą karą

Sebastian M., który z prędkością ponad 300 km/h wjechał w trzyosobową rodzinę, w środę (21 października) został skazany na najwyższą możliwą karę 8 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo przez 15 lat nie może prowadzić jakiegokolwiek pojazdu mechanicznego i musi wypłacić po pół miliona złotych pięciorgu członkom rodziny pokrzywdzonych.

Będzie apelacja

To jednak może nie być koniec sądowej batalii. Wyrok jest nieprawomocny, a mecenas Katarzyna Hebda, obrończyni oskarżonego, już zapowiedziała złożenie apelacji.

Bliscy Patryka, Maryny i Oliwierka z niecierpliwością czekali na ten wyrok. Sebastian M. podczas procesu wykazywał postawę lekceważącą w stosunku do wyrządzonej krzywdy i umniejszającą swojej winie.

Po wypadku Sebastian M. uciekł z kraju i ukrywał się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W maju ubiegłego roku udało się go sprowadzić do Polski, a we wrześniu ruszył jego proces. Mężczyzna od początku nie przyznawał się do winy, twierdząc, że to kierowca Kia zajechał jego samochodowi drogę. Tę narrację w pył obalili powołani przez sąd biegli, którzy ustalili, że BMW Sebastiana M. pędziło z prędkością co najmniej 315 km/h, a samochód trzyosobowej rodziny jechał prawidłowo i nie zmieniał pasa ruchu.

ROLKI