Sebastian M. wysłuchał wyroku w sądzie. Zaskakujące zachowanie oskarżonego, aż trudno w to uwierzyć

Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim ogłosił decyzję w sprawie Sebastiana M. Z relacji fotoreportera „Super Expressu” wynika, że mężczyzna był znużony przebiegiem zdarzeń. Zrobione w trakcie rozprawy zdjęcia pokazują niecodzienne zachowanie oskarżonego, które wprawia w konsternację.

Zastanawiające zachowanie Sebastiana M. na sali sądowej w Piotrkowie Trybunalskim. Podczas ogłaszania wyroku, 21 października 2026 roku, fotoreporter „Super Expressu” uchwycił momenty, w których mężczyzna ostentacyjnie zerkał na zegarek. Grymas zniecierpliwienia na jego twarzy zdawał się wskazywać, że najchętniej opuściłby już pomieszczenie. Biorąc pod uwagę fakt, że chwilę później usłyszał wyrok 8 lat więzienia, takie lekceważące podejście budzi zdumienie. Niewykluczone, że wynika to ze świadomości, iż orzeczenie jest nieprawomocne, a jego prawnicy zapewne złożą apelację. Taka perspektywa mogła dać skazanemu poczucie, że to jeszcze nie koniec batalii. To oczywiście tylko dywagacje, niemniej jednak ujęcia zniecierpliwionego Sebastiana M. z pewnością na długo zapadną w pamięć opinii publicznej.

Zgodnie z doniesieniami, 21 października 2026 roku Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim orzekł wobec Sebastiana M. karę ośmiu lat pozbawienia wolności. Mężczyzna został skazany za doprowadzenie do tragicznego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina: rodzice, Martyna i Patryk, oraz ich pięcioletni syn Oliwier. Przypomnijmy, że do tego wstrząsającego zdarzenia doszło we wrześniu 2023 roku. Ustalenia biegłych wskazują, że oskarżony pędził swoim BMW z prędkością przekraczającą 310 km/h. Wskutek zahaczenia o pojazd pokrzywdzonych, samochód ofiar uderzył w bariery i zapalił się. Rodzina spłonęła żywcem, a sprawca uciekł z miejsca wypadku, nie udzielając pomocy, po czym schronił się za granicą.

Sonda
Jak oceniasz zachowanie Sebastiana M. podczas procesu dotyczącego wypadku na A1?

Sąd nałożył na Sebastiana M. również inne sankcje. Skazany stracił prawo jazdy na okres 15 lat, a ponadto musi wypłacić zadośćuczynienie w wysokości 500 tys. złotych dla każdego z pięciu oskarżycieli posiłkowych (w sumie 2,5 mln złotych). Mężczyzna będzie mógł starać się o przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu 3/4 wymierzonej kary. Według słów sędzi Renaty Folkman, kluczowe dla rozstrzygnięcia były szczegółowe ekspertyzy biegłych, oceniających m.in. zniszczenia obu pojazdów.

Sędzia o karze dla Sebastiana M.: „Należy rozważyć, czy nie trzeba wprowadzić znacznie surowszych kar”

Ogłaszając sentencję, sędzia Renata Folkman nie kryła wątpliwości, czy wymierzona kara jest adekwatna do czynu. Odniosła się w ten sposób do głosów oburzenia społecznego, wskazujących, że osiem lat za śmierć trzech osób to stanowczo zbyt łagodny wyrok. Przypomniała jednak, że przepisy nie pozwalały w tym przypadku na orzeczenie wyższej kary, ponieważ osiem lat więzienia stanowiło górną granicę zagrożenia. Sędzia zasugerowała zarazem konieczność dyskusji nad zmianą prawa, by umożliwić surowsze karanie sprawców tak dramatycznych w skutkach zdarzeń drogowych.

Wydany wobec oskarżonego wyrok nie jest ostateczny. Prawdopodobnie jego obrońcy zdecydują się na złożenie apelacji, co oznacza, że sprawa znajdzie swój ciąg dalszy w sądzie wyższej instancji.

Pokój Zbrodni - Hubert B. i śmiertelne potrącenie w Krakowie

ROLKI