Niejasne relacje w wynajmowanym domu
Małżeństwo F. wraz z siedmiorgiem podopiecznych zamieszkało w wolnostojącym budynku przy trasie wylotowej w kierunku Kutna. Dom został wynajęty kilka miesięcy wcześniej na potrzeby prowadzenia zawodowej rodziny zastępczej. Karolina F. łączyła opiekę nad dziećmi z prowadzeniem firmy ociepleniowej. Jej wspólnikiem w interesach był 39-letni Tomasz K., przyjaciel rodziny, który na co dzień towarzyszył małżonkom.
„To był jakiś dziwny układ” – mówi „Super Expressowi” jeden z byłych już współpracowników kobiety. - „To wyglądało tak, że Karolina i Tomek byli ze sobą bardzo zżyci, natomiast jej mąż był traktowany jak piąte koło u wozu”.
Alarmujący sygnał z ferii
Pierwsze ostrzeżenia o tym, że w rodzinie może dziać się krzywda, nadeszły z Małopolski. Podczas niedawnego zimowego wypoczynku w Myślenicach, przypadkowy świadek zwrócił uwagę na niepokojącą sytuację. Zauważył on 8-letniego chłopca pod opieką pary, który w samej piżamie chodził boso po śniegu. Informacja ta natychmiast trafiła do lokalnych służb.
Małopolscy funkcjonariusze sprawdzili zgłoszenie na miejscu, jednak dziecko znajdowało się już wewnątrz budynku. Chłopiec tłumaczył policjantom, że w takim stroju wyszedł jedynie wyprowadzić psa. Choć tamta interwencja zakończyła się na rozmowie pouczającej, policjanci z Myślenic przezornie przesłali dokumentację ze zdarzenia do jednostki w Zgierzu.
Siniaki na ciele dziecka
Weryfikacja sygnałów nastąpiła w środę, 11 lutego, kiedy to zgierscy policjanci zapukali do drzwi rodziny. Początkowo nic nie zwiastowało dramatu, ale sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy w pomieszczeniu pojawił się 8-latek. Funkcjonariusze dostrzegli na jego ciele liczne zasinienia. Reakcja była błyskawiczna: wezwano pogotowie, które zabrało chłopca do szpitala, a pozostałe dzieci trafiły pod opiekę pracowników Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Troje dorosłych opiekunów zostało natychmiast zatrzymanych.
W piątek, 13 lutego, cała trójka stanęła przed prokuratorem. Przedstawiono im zarzuty znęcania się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem oraz narażenia go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia. Za te czyny kodeks karny przewiduje karę do 10 lat pozbawienia wolności. Śledczy złożyli wniosek o tymczasowe aresztowanie wszystkich podejrzanych.