Pierwsze zdarzenie miało miejsce 8 września około godz. 20. Funkcjonariusze zajmujący się zwalczaniem przestępczości pseudokibiców ustalili, że w jednej z części Bałut zaczyna zbierać się grupa mężczyzn.
Policjanci zauważyli osoby ubrane w odzież z emblematami jednego z łódzkich klubów. Z posiadanych przez mundurowych informacji wynikało, że mężczyźni mogli przygotowywać się do bójki i czekać na przyjazd zwaśnionej grupy. Gdy na miejscu pojawiły się radiowozy, zgromadzeni zaczęli uciekać w różnych kierunkach. Funkcjonariusze zabezpieczyli teren, opanowali sytuację oraz wylegitymowali mężczyzn. Do konfrontacji ostatecznie nie doszło.
Kolejna możliwa „ustawka” została udaremniona 9 września. Kryminalni z Radomska otrzymali informację, że pseudokibice mogą spotkać się na terenie powiatu łaskiego.
Podczas działań funkcjonariusze zauważyli busa, który zatrzymał się na widok nieoznakowanego radiowozu. Po chwili z pojazdu wyszło kilku zamaskowanych mężczyzn. Okoliczności mogły sugerować, że nie zdawali sobie sprawy, iż trafili na policjantów. - Funkcjonariusze natychmiast użyli sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Okazało się, że pseudokibice pomylili policjantów z członkami zwaśnionej grupy. Kiedy zorientowali się w sytuacji, zaczęli uciekać - informuje mł. asp. Mateusz Piliński z KWP Łódź.
Jak przekazała łódzka policja, dzięki współpracy funkcjonariuszy z Łodzi, Bełchatowa i Radomska udało się powstrzymać obie grupy oraz nie dopuścić do planowanych bójek.
Zamaskowani chuligani pomylili policjantów z rywalami. Biegli na nieoznakowany radiowóz
Do drugiej niedoszłej konfrontacji doszło zaledwie dzień później. Funkcjonariusze wydziału kryminalnego z Radomska zdobyli informacje o planowanym starciu. Podczas patrolowania powiatu łaskiego ich uwagę przykuł dostawczak, który zatrzymał się, gdy tylko kierowca dostrzegł policyjne, nieoznakowane auto.
Z samochodu dostawczego błyskawicznie wybiegła grupa zamaskowanych mężczyzn, kierując się prosto na mundurowych. W tym samym momencie drogę radiowozowi zajechał kolejny bus, z którego wysypała się następna ekipa chuliganów. Jak przekazują stróże prawa, agresorzy byli święcie przekonani, że mają przed sobą antagonistów z przeciwnego obozu. „Funkcjonariusze natychmiast użyli sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Okazało się, że pseudokibice pomylili policjantów z członkami zwaśnionej grupy. Kiedy zorientowali się w sytuacji, zaczęli uciekać” – dodaje mł. asp. Mateusz Piliński z KWP.
Jeden z podejrzanych pojazdów został wkrótce namierzony i zatrzymany w Bełchatowie przez tamtejszych kryminalnych. W trakcie przeszukania auta mundurowi zabezpieczyli m.in. kominiarki z barwami klubowymi, a wszyscy pasażerowie zostali wylegitymowani.
Skoordynowana akcja z udziałem jednostek z Łodzi, Radomska i Bełchatowa pozwoliła uniknąć rozlewu krwi. Stróże prawa przypominają, że starcia chuliganów to ogromne ryzyko, które niesie za sobą niebezpieczeństwo nie tylko dla samych uczestników bójek, ale też dla niczego nieświadomych osób postronnych, które mogą znaleźć się w nieodpowiednim miejscu i czasie.