Przemek od lat pomaga innym, teraz sam potrzebuje pomocy. „Nauka nie zna drugiego człowieka z takim błędem w DNA”

2026-03-18 22:15

Przemek Ledzian od wielu lat bezinteresownie pomaga najbardziej potrzebującym, angażując się w akcje charytatywne. Niestety, łódzki społecznik sam znalazł się w krytycznej sytuacji. Medycy rozpoznali u 34-latka przeszło 30 przewlekłych schorzeń. Przyszła pora, że sam musi prosić o pomoc w walce o życie i zdrowie.

Łódź. Oddany społecznik walczy o życie

Mieszkańcy Łodzi doskonale kojarzą sylwetkę Przemka Ledziana, który nieustannie angażuje się w najróżniejsze inicjatywy charytatywne w regionie. Aktywista od lat niezłomnie wspiera WOŚP, przed Świętem Zmarłych organizuje akcje zapalania zniczy na grobach osób bezdomnych, a także pomaga seniorom z domów pomocy społecznej i regularnie promuje zbiórki dla chorych dzieci w mediach społecznościowych. Ten imponujący ogrom działań wykonuje, zmagając się jednocześnie z niewyobrażalnym bólem oraz licznymi schorzeniami rujnującymi jego ciało.

Ciało rujnowane przez ogrom schorzeń

Praktycznie nie do wiary, że zaledwie jeden pacjent jest zmuszony odpierać ataki tak gigantycznej liczby chorób jednocześnie.

- Mój organizm zmaga się z bilansem 30 współistniejących schorzeń, a wszystko zaczyna się od trzech genetycznych bomb - tłumaczy Przemek.

Początkiem tej dramatycznej listy jest mutacja w genie TUBB3, czyli wada budowy mózgu.

- Mój mózg jest w ciągłym stanie „zwarcia”. Ból, który czuję, to stałe, niszczące wyładowanie. Mojej odmiany nie ma nawet w światowych bazach danych, więc medycyna dopiero się mnie uczy - wyjaśnia.

Następną dolegliwością jest zespół CFEOM3A, czyli genetyczne porażenie mięśni.

- Ta choroba „betonuje” moje oczy. Mięśnie skamieniały, powieki opadają, a każdy ruch wzrokiem to ogromny wysiłek - tłumaczy.

Trzecim ciosowym rozpoznaniem jest choroba Gauchera, uaktywniająca się wskutek poważnej mutacji genu GBA.

- To rzadka choroba metaboliczna, która niszczy moje narządy i kości od środka - wyjaśnia 34-latek.

Jednocześnie łodzianin wspomina, że cały czas wyczekuje wyników badań z Wiednia, by ustalić precyzyjny plan na ocalenie tych tkanek, które wciąż funkcjonują.

Mordercze cierpienie mężczyzny bywa obecnie redukowane wyłącznie silnym metadonem – substancją niemal dwudziestokrotnie przekraczającą właściwości standardowej morfiny!

- Od miesięcy nie przespałem ani jednej całej nocy. Każda z nich to horror: kręcenie się z boku na bok i wymioty z wycieńczenia - mówi Przemek.

Ratunkowa zbiórka na leczenie łodzianina

Z uwagi na bardzo rozległy charakter dysfunkcji zdrowotnych, mężczyzna dysponuje obecnie wyłącznie podstawowym świadczeniem z tytułu renty socjalnej. Tymczasem codzienna medycyna i opieka pochłaniają krocie, drastycznie przerastając skromny budżet podopiecznego. Niezbędne lekarstwa hamujące rozwój dolegliwości oraz medykamenty uśmierzające ataki bólu kosztują przeszło 2 tysiące złotych każdego miesiąca. Dodatkowe serie niepublicznych zabiegów rehabilitacyjnych zabierają następne 950 złotych. Dochodzą też potężne rachunki za nierefundowane wizyty u specjalistów i badania. Chociaż nie jest to niełatwe, dziś Przemek sam prosi o pomoc.

„Przez lata to ja ratowałem inne dzieciaki, angażując się w pomoc całym sercem. Dziś to ja gasnę. Dziś to ja słyszę nieludzkie pytania: „Po co się jeszcze ratujesz?”. Odpowiadam: Walczę, bo moje życie ma wartość! Ale bez Ciebie, bez Twojego „Udostępnij” i każdego najmniejszego grosika po prostu przegram. Sam tego nie udźwignę” - pisze w mediach społecznościowych, apelując o wsparcie.

Poniżej udostępniamy link do internetowej zbiórki pieniędzy prowadzonej przez Przemka.

pomagam.pl/ratunekdlaprzemka

Trwa właśnie cykliczny okres przesyłania deklaracji skarbowych do urzędów. Pomocna dłoń wyciągnięta do chorego wolontariusza może przybrać też postać prostego odpisu w wysokości 1,5 proc. własnego podatku dochodowego.

Dramatyczna akcja ratunkowa. 23-latek przestał oddychać