Spis treści
Łódź. Oddany społecznik walczy o życie
Mieszkańcy Łodzi doskonale kojarzą sylwetkę Przemka Ledziana, który nieustannie angażuje się w najróżniejsze inicjatywy charytatywne w regionie. Aktywista od lat niezłomnie wspiera WOŚP, przed Świętem Zmarłych organizuje akcje zapalania zniczy na grobach osób bezdomnych, a także pomaga seniorom z domów pomocy społecznej i regularnie promuje zbiórki dla chorych dzieci w mediach społecznościowych. Ten imponujący ogrom działań wykonuje, zmagając się jednocześnie z niewyobrażalnym bólem oraz licznymi schorzeniami rujnującymi jego ciało.
Ciało rujnowane przez ogrom schorzeń
Praktycznie nie do wiary, że zaledwie jeden pacjent jest zmuszony odpierać ataki tak gigantycznej liczby chorób jednocześnie.
- Mój organizm zmaga się z bilansem 30 współistniejących schorzeń, a wszystko zaczyna się od trzech genetycznych bomb - tłumaczy Przemek.
Polecany artykuł:
Początkiem tej dramatycznej listy jest mutacja w genie TUBB3, czyli wada budowy mózgu.
- Mój mózg jest w ciągłym stanie „zwarcia”. Ból, który czuję, to stałe, niszczące wyładowanie. Mojej odmiany nie ma nawet w światowych bazach danych, więc medycyna dopiero się mnie uczy - wyjaśnia.
Następną dolegliwością jest zespół CFEOM3A, czyli genetyczne porażenie mięśni.
- Ta choroba „betonuje” moje oczy. Mięśnie skamieniały, powieki opadają, a każdy ruch wzrokiem to ogromny wysiłek - tłumaczy.
Trzecim ciosowym rozpoznaniem jest choroba Gauchera, uaktywniająca się wskutek poważnej mutacji genu GBA.
- To rzadka choroba metaboliczna, która niszczy moje narządy i kości od środka - wyjaśnia 34-latek.
Jednocześnie łodzianin wspomina, że cały czas wyczekuje wyników badań z Wiednia, by ustalić precyzyjny plan na ocalenie tych tkanek, które wciąż funkcjonują.
Mordercze cierpienie mężczyzny bywa obecnie redukowane wyłącznie silnym metadonem – substancją niemal dwudziestokrotnie przekraczającą właściwości standardowej morfiny!
- Od miesięcy nie przespałem ani jednej całej nocy. Każda z nich to horror: kręcenie się z boku na bok i wymioty z wycieńczenia - mówi Przemek.
Polecany artykuł:
Ratunkowa zbiórka na leczenie łodzianina
Z uwagi na bardzo rozległy charakter dysfunkcji zdrowotnych, mężczyzna dysponuje obecnie wyłącznie podstawowym świadczeniem z tytułu renty socjalnej. Tymczasem codzienna medycyna i opieka pochłaniają krocie, drastycznie przerastając skromny budżet podopiecznego. Niezbędne lekarstwa hamujące rozwój dolegliwości oraz medykamenty uśmierzające ataki bólu kosztują przeszło 2 tysiące złotych każdego miesiąca. Dodatkowe serie niepublicznych zabiegów rehabilitacyjnych zabierają następne 950 złotych. Dochodzą też potężne rachunki za nierefundowane wizyty u specjalistów i badania. Chociaż nie jest to niełatwe, dziś Przemek sam prosi o pomoc.
„Przez lata to ja ratowałem inne dzieciaki, angażując się w pomoc całym sercem. Dziś to ja gasnę. Dziś to ja słyszę nieludzkie pytania: „Po co się jeszcze ratujesz?”. Odpowiadam: Walczę, bo moje życie ma wartość! Ale bez Ciebie, bez Twojego „Udostępnij” i każdego najmniejszego grosika po prostu przegram. Sam tego nie udźwignę” - pisze w mediach społecznościowych, apelując o wsparcie.
Poniżej udostępniamy link do internetowej zbiórki pieniędzy prowadzonej przez Przemka.
Trwa właśnie cykliczny okres przesyłania deklaracji skarbowych do urzędów. Pomocna dłoń wyciągnięta do chorego wolontariusza może przybrać też postać prostego odpisu w wysokości 1,5 proc. własnego podatku dochodowego.