Spis treści
Śledczy zarzucają Sebastianowi M., że we wrześniu 2023 roku doprowadził do katastrofy lądowej na autostradzie A1, w której życie straciła trzyosobowa rodzina: rodzice Martyna i Patryk oraz ich pięcioletni syn Oliwier. Według ustaleń prokuratury, kierujący sportowym BMW drastycznie zlekceważył przepisy, pędząc z prędkością przekraczającą 250 km/h, a niektóre analizy sugerują nawet wartości powyżej 300 km/h. Akt oskarżenia wskazuje, że uderzył on w samochód marki Kia, spychając go na bariery energochłonne, co doprowadziło do pożaru auta. Sebastian M. miał nie udzielić pomocy płonącym żywcem ofiarom, a następnie zbiec za granicę, co poskutkowało wielomiesięczną procedurą ekstradycyjną. Dziś toczący się proces jest jednym z najpilniej obserwowanych wydarzeń w Polsce.
Chociaż za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym kodeks karny przewiduje karę do 8 lat więzienia, specjaliści rozważają warianty, w których podejrzany unika odpowiedzialności karnej. Mecenas Katarzyna Hebda, broniąca Sebastiana M., podważa większość dowodów zgromadzonych przez oskarżycieli. Obrona sugeruje niesprawność techniczną pojazdu ofiar lub ich gwałtowny manewr zajechania drogi, co miałoby wykluczyć bezpośrednie sprawstwo kierowcy BMW. Adwokat zwraca również uwagę, że prokuratura w Katowicach mogła pominąć kluczowe fakty dla rekonstrukcji zdarzenia. Na potrzeby obrony sporządzono prywatną opinię, którą opracował dr inż. Łukasz Gil z Centralnego Biura Ekspertyz Sądowych.
Jak donosi "Gazeta Prawna", dokument obrony punktuje nie tylko stan techniczny Kii, ale również rzekome błędy proceduralne oskarżycieli publicznych. Wskazano między innymi na brak odczytów z systemów elektronicznych samochodu ofiar, które mogłyby ujawnić parametry takie jak kąt skrętu kierownicy czy ciśnienie w kołach tuż przed tragedią. Ekspert w swojej opinii kreśli alternatywne przyczyny wypadku, w tym awarię opony w Kii, co miałoby zdjąć z Sebastiana M. winę za zepchnięcie auta z drogi.
W momencie powstawania tego tekstu prokuratura nie odniosła się jeszcze oficjalnie do tez zawartych w prywatnej ekspertyzie, choć ma to nastąpić w ustawowym terminie. Warto podkreślić, że Sąd w Piotrkowie Trybunalskim nie ma obowiązku opierania się na dokumentacji zleconej prywatnie, a nie przez organ sądowy. Mimo to, pytania o ewentualne wyjście Sebastiana M. na wolność pozostają aktualne.
Odszkodowanie za areszt dla Sebastiana M.? Prawnicy analizują scenariusze
Specjaliści cytowani przez "Gazetę Prawną" zaznaczają, że nie można dziś przesądzić, czy Sebastian M. zostanie skazany za czyny zarzucane mu przez prokuraturę. Gdyby doszło do uniewinnienia, otworzyłaby się droga do roszczeń finansowych za okres spędzony w areszcie. Odszkodowanie obejmowałoby zarówno straty materialne, jak i zadośćuczynienie za krzywdę wynikającą z niesłusznej izolacji. Szacuje się, że kwoty te mogą wynosić od 6 do 10 tysięcy złotych za każdy miesiąc pozbawienia wolności.
Kwestie prawne związane z tym mechanizmem wyjaśniła w wywiadzie dla dziennika mecenas Paulina Cieślarczyk.
„Prawo do odszkodowania powstaje przede wszystkim wtedy, gdy postępowanie zostaje prawomocnie umorzone albo oskarżony zostaje uniewinniony. Może ono przysługiwać także wówczas, gdy dojdzie do uchylenia wcześniejszego wyroku skazującego lub gdy zapadnie rozstrzygnięcie łagodniejsze, przez które wcześniejsze pozbawienie wolności staje się nieuzasadnione. W praktyce oznacza to, że państwo ponosi odpowiedzialność finansową za niesłuszne pozbawienie wolności, ale dopiero wtedy, gdy sąd ostatecznie stwierdzi, że dana osoba nie powinna była przebywać w areszcie. Dopóki sprawa się toczy, a areszt jest utrzymywany decyzjami sądu, o żadnym odszkodowaniu nie może być mowy. Odszkodowanie obejmuje realne straty materialne, takie jak utracone zarobki, zerwane kontrakty czy koszty poniesione w związku z pobytem w izolacji”
Osobnym zagadnieniem są straty niematerialne, w tym cierpienie psychiczne oskarżonego. Sądy rozpatrują takie sprawy indywidualnie, analizując czas trwania aresztu, panujące w nim warunki, wiek zatrzymanego czy jego sytuację rodzinną. Choć standardowe stawki oscylują wokół 10 tysięcy złotych miesięcznie, w medialnych procesach walka może toczyć się o milionowe zadośćuczynienia. Należy jednak pamiętać, że są to na razie wyłącznie teoretyczne rozważania, gdyż wyrok w sprawie jeszcze nie zapadł.
Zarówno rodzina ofiar, jak i internauci obserwujący postępy w sprawie, wyrażają przekonanie, że Sebastian M. powinien ponieść pełną odpowiedzialność za tragedię na A1. Czy sąd podzieli to zdanie? Będziemy na bieżąco informować o dalszym przebiegu tego procesu.