Spis treści
Zabójstwo na terenie ogrodów działkowych w Łodzi. 81-latek mieszkał tam samotnie
Przez ponad dwie dekady 81-letni Mirosław B. egzystował w pojedynkę na terenie kompleksu działkowego Albalen zlokalizowanego przy ulicy Świętojańskiej. Mężczyzna nie utrzymywał żadnych relacji ze swoją żoną i niemal całkowicie odciął się od wszystkich krewnych. Jedyną osobą, z którą zachowywał sporadyczny kontakt, był jego siostrzeniec, syn siostry małżonki.
Do tragicznych wydarzeń doszło 5 grudnia minionego roku, dokładnie w dniu urodzin seniora. Tego dnia 45-latek przybył na miejsce w towarzystwie swojej partnerki, jednak do środka altany weszła wyłącznie ona. Sam Rafał M. ukrył się nieopodal i obserwował sytuację, czekając, aż para wyjdzie na zewnątrz w kierunku głównej bramy. Kiedy zyskali dystans, siostrzeniec natychmiast włamał się do mieszkania krewnego i zaczął przeszukiwać jego rzeczy, kradnąc ostatecznie portfel z gotówką. Niespodziewanie 81-latek zawrócił i przyłapał złodzieja na gorącym uczynku. Według ustaleń śledczych zaskoczony sprawca wpadł w furię i zmasakrował starszego pana, doprowadzając do jego zgonu. Niedługo później policja zatrzymała 45-latka, któremu prokuratura przedstawiła zarzuty kradzieży oraz morderstwa, a proces w tej sprawie właśnie ruszył.
Podczas sądowej rozprawy prokurator Iwona Peredzyńska odczytywała oficjalny akt oskarżenia, w którym wskazano brutalność napastnika. „- Działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia wielokrotnie uderzył go w głowę i w twarz oraz bił i kopał go po całym ciele powodując u poszkodowanego obrażenia wielomiejscowe, wielonarządowe, głównie klatki piersiowej, które doprowadziły do jego śmierci” - zaznaczono w akcie.
Oskarżony Rafał M. nie przyznaje się do morderstwa. Recydywiście grozi dożywocie
Choć na etapie postępowania przygotowawczego zatrzymany 45-latek potwierdzał fakt pobicia wujka, przed obliczem wymiaru sprawiedliwości stanowczo zaprzeczył najcięższym zarzutom. Na sali rozpraw starał się maksymalnie zbagatelizować całe zajście i swoją rolę w zbrodni. - Ja go tylko odepchnąłem, on się przewrócił na taki płotek, próbował mnie złapać za nogi, wtedy uderzyłem go tylko dwa razy - przekonywał w trakcie rozprawy sądowej. W dalszej części swojej wypowiedzi tłumaczył, że zupełnie nie potrafi wyjaśnić, skąd u 81-latka wzięły się obrażenia skutkujące zgonem, choć nie ukrywał pierwotnego celu wizyty. - Nie wiem, skąd u niego tak poważne obrażenia. Przyznaję jednak, że planowałem go okraść - zeznał siostrzeniec ofiary.
Za dokonanie tak bezwzględnego zabójstwa oskarżonemu grozi teraz najsurowszy przewidziany prawem wymiar kary, czyli dożywotnie więzienie. Warto zaznaczyć, że mężczyzna ma niezwykle bogatą kartotekę kryminalną, a w zakładach karnych spędził łącznie blisko dwadzieścia lat za wcześniejsze przewinienia.