Spis treści
Tajemnicze zaginięcie Kacpra Ogrodowczyka w Zgierzu
Ślad po 24-latku urwał się nagle z 12 na 13 marca na obszarze Zgierza. Jego ojciec, Piotr Ogrodowczyk z zachodniopomorskich struktur Polski 2050, błagał w internecie o jakiekolwiek informacje mogące pomóc w ustaleniu miejsca pobytu potomka. Akcja poszukiwawcza zmobilizowała nie tylko profesjonalne służby, ale również szerokie grono rówieśników zaginionego oraz zupełnie przypadkowych ochotników. Niestety, po kilku dobach poszukiwań dokonano makabrycznego odkrycia, odnajdując ciało chłopaka na grząskich bagnach zlokalizowanych na peryferiach zgierskiej miejscowości.
Ksiądz pożegnał syna Piotra Ogrodowczyka
Ostatnie pożegnanie zmarłego 24-latka zostało zaplanowane i przeprowadzone w czwartek, 26 marca na łódzkiej nekropolii.
- Bóg potrzebował Kacpra u siebie. Nie znamy jednak odpowiedzi na pytanie, dlaczego – mówił ksiądz odprawiający pożegnalne nabożeństwo.
Wzruszająca przemowa Piotra Ogrodowczyka nad grobem
W uroczystościach żałobnych wzięła udział ogromna rzesza ludzi, szacowana na kilkuset żałobników. W momencie, gdy trumna z ciałem spoczęła tuż przy miejscu pochówku, przejmującą mowę do zgromadzonych wygłosił pogrążony w żałobie ojciec zmarłego.
- Nasz Kacper miał swoje plany, swoje marzenia – mówił. - Wiedział, kim chce być. Obronił licencjat z ochrony środowiska, zrobił kurs bhp. Jego wiedza była wszechstronna. Podziwiałem go w bardzo wielu tematach. Bardzo lubił sztuki walki. I teraz tam w niebie ma najlepszego nauczyciela, jakiego mógł sobie wymarzyć, samego Chucka Norrisa. Był wesoły, uśmiechnięty, pogodny. U nas w rodzinie od pokoleń zmarli przychodzą w snach. Zwykle po to, by kogoś zabrać. Ale Kacper pojawił się w sobotę dwa razy. Właśnie uśmiechnięty, zadowolony, radosny.