Tragedia na przejeździe
W ostatnim pożegnaniu wzięło udział kilkadziesiąt osób, wśród których znaleźli się najbliżsi, rodzina oraz przyjaciele zmarłej. Zaledwie kilka dni wcześniej spędzali z nią czas, a teraz musieli zmierzyć się z brutalną rzeczywistością i pochować 39-latkę. Kobieta stała się ofiarą najprawdopodobniej fatalnego błędu kierowcy tira, który pomimo czerwonego światła wjechał na prawidłowo oznakowane tory. Prowadzący pociąg maszynista nie miał możliwości wyhamowania składu w tak krótkim czasie. Gigantyczny impet zderzenia sprawił, że lokomotywa wybiła się w górę, okręciła o 180 stopni i zgniotła bok wagonu pasażerskiego, w którym znajdowała się mieszkanka Łodzi. Ratownicy przez blisko sześćdziesiąt minut prowadzili dramatyczną reanimację, ale obrażenia okazały się śmiertelne.
Pożegnanie ofiary tragedii kolejowej
Kobieta spoczęła na cmentarzu św. Wincentego na łódzkich Dołach, otoczona rodziną. Medyczna sekcja zwłok jednoznacznie wykazała, że 39-latka poniosła śmierć wskutek potężnych obrażeń głowy.
Tragiczne zderzenie poskutkowało obrażeniami u dziesięciu osób, włączając w to kierowcę tira i maszynistę, którzy nadal pozostają na obserwacji szpitalnej. Śledczy z prokuratury rozpoczęli dochodzenie pod kątem nieumyślnego spowodowania katastrofy lądowej. Działania wyjaśniające prowadzi też państwowa komisja kolejowa.