Mały chłopiec przy zwłokach matki. Zabójca został już skazany

2026-08-28 12:51

2-letni Henio nigdy więcej nie usłyszy czułych słów od swojej mamy i nie spędzi z nią czasu. 25-letnia Oliwia R. z Tomaszowa Mazowieckiego zginęła w brutalnym ataku ze strony swojego byłego partnera, 22-letniego Bartosza T. Mały chłopiec odnalazł ciało matki leżące we krwi, ufnie próbując wybudzić ją ze snu.

Dramat na osiedlu w Tomaszowie Mazowieckim

Młoda kobieta wraz z dwojgiem dzieci zajmowała mieszkanie na prestiżowym osiedlu Browarna w Tomaszowie Mazowieckim. W sobotę, 28 lutego rodzina Oliwii bezskutecznie próbowała nawiązać z nią kontakt. Zaniepokojeni krewni postanowili pojechać na miejsce, by upewnić się, co się z nią dzieje.

Gdy dotarli do mieszkania, ich oczom ukazał się makabryczny obraz. Młoda matka leżała bez życia, a nad jej ciałem stał ubrudzony we krwi, dwuletni synek, który bezskutecznie próbował ją obudzić.

Funkcjonariusze policji wezwani do zdarzenia błyskawicznie ustalili sprawcę morderstwa – okazał się nim 22-letni Bartosz T., były partner ofiary. Do zbrodni miało dojść w nocy z piątku na sobotę, gdy mały Henio już dawno zasnął. Starsze dziecko 25-latki znajdowało się wówczas poza domem.

Sprawca trafił przed oblicze sprawiedliwości. Decyzją Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim 22-latek został skazany na karę 28 lat pozbawienia wolności, a także zobowiązany do wypłacenia po 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia rodzicom ofiary. Mężczyzna wysłuchał wyroku obojętnie. Podczas ataku miał ugodzić kobietę nożem aż 16 razy.

Sędzia o surowej karze dla Bartosza T.

– Zdaniem sądu trzeba odizolować oskarżonego od społeczeństwa na bardzo długo – mówiła sędzia Magdalena Zapała – Nowak. - Poszkodowana skontaktowała się sms-owo z ojcem jednego ze swoich dzieci, co u oskarżonego wywołało złość i postanowił ją zabić – dodaje.

Sąd nie dopatrzył się absolutnie żadnych okoliczności, które mogłyby wpłynąć na złagodzenie wymiaru kary dla zabójcy. Zbrodnia została popełniona bez racjonalnego motywu, a sprawca po jej dokonaniu nie podjął próby ratowania życia 25-latki.

Kolejnym wstrząsającym dla sędziów aspektem tej sprawy była obecność małego dziecka na miejscu tragedii.

– Oskarżony świetnie o tym wiedział. Nie dowiemy się już nigdy co to dziecko widziało, bo jest za małe żeby o tym opowiedziało, ale z pewnością ten kontakt ze zmarłą mamą miało. To jest trauma dla tego dziecka na całe życie. Być może ta pamięć będzie zawodna, być może to wydarzenie się później zatrze w pamięci syna. Tego jednak nie wiemy – podsumował sąd.

Wydane przez sąd orzeczenie jest nieprawomocne.

Morderstwo przy ul. Fatimskiej