Kierowca rajdowy Mikołaj Marczyk przejechał z Łodzi do Paryża i z powrotem… na jednym baku. Oznacza to, że pokonał 2873 kilometry bez tankowania. W ten sposób pobił rekord Guinessa który wcześniej należał do Chorwata. Jak to zrobił?
- Cała trasa była dokładnie weryfikowana. Musieliśmy mieć nadajniki GPS, wideorejestrator, mieliśmy zaplombowany bak paliwa. Oprócz tego przez całą próbę w drugim samochodzie byli ze mną świadkowie wydarzenia – mówi nam Mikołaj Marczyk.
Taka jazda jest nieco bardziej męcząca.
- Trasa wymagała stałej koncentracji. Zależało mi na tym, żeby nie hamować w głupi sposób i nie wytracać energii, rozpędu. Dlatego musiałem przewidywać jak zachowa się ruch, moja głowa cały czas pracowała – dodał kierowca rajdowy.
Żeby dojechać jak najdalej, Mikołaj nie używał nawet klimatyzacji czy radia i jechał przy zamkniętych szybach.
Z ekipą Urbex Week Up zaglądamy do łódzkich kanałów