Do tragedii doszło w lutym tego roku na dworcu w Pabianicach. Zgłoszenie na policję o zwłokach kobiety wpłynęło około godz. 8.20. Ciało znajdowało się pod składem pociągu PKP Intercity relacji Wrocław — Białystok.
Śledczy ustalili, że kobieta miała podróżować pociągiem relacji Zakopane — Świnoujście. Skład zatrzymał się w Pabianicach około godz. 2.00 w nocy. Kobieta wysiadła z pociągu, po czym próbowała wsiąść do niego w trakcie ruszania. Doszło jednak do tragedii.
- Kobieta próbowała wsiąść do pociągu w trakcie jego ruszania, w wyniku czego wpadła między peron a jadący pojazd, a dodatkowo została uderzona stopniami wagonu. Zdarzenie widzieli inni pasażerowie pociągu i poinformowali o tym jego obsługę – mówi Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Ciało kobiety odnaleziono dopiero po ponad sześciu godzinach pod innym pociągiem. W międzyczasie przez stację przejechało 11 składów.
Eksperci od bezpieczeństwa transportu wskazują, że załoga pociągu relacji Zakopane–Świnoujście zlekceważyła procedury, ruszając ze stacji z niezamkniętymi drzwiami.
Przesłuchana w prokuraturze konduktorka nie przyznaje się do winy. Grozi jej do 8 lat więzienia.