Bez opamiętania tłukł Tosią o ścianę i blat biurka, aż skonała w męczarniach. Horror na Bałutach

2026-04-01 13:50

Horror rozegrał się w mieszkaniu na łódzkich Bałutach. Przeraźliwy hałas i skowyt katowanego psa zaalarmował sąsiadów, którzy wezwali policję. Tosia była kilkuletnią suczką. Parter jej właścicielki Anastazji S. nie miał dla niej litości. Tomasz L. bez opamiętania tłukł Tosią o ścianę i blat biurka, aż skonała w męczarniach. Para stanęła przed sądem.

pies

i

Autor: Pixabay.com

Łódź Bałuty. Tłukł Tosią o ścianę i blat biurka

W głowie się nie mieści, jak wiele cierpienia może zadać człowiek bezbronnej istocie. Tym razem wracamy do zdarzenia, które miało miejsce jesienią 2024 r. na łódzkich Bałutach. Około 8-9-letnia suczka o imieniu Tosia była psem Anastazji S. Kobieta od trzech miesięcy była w związku z Tomaszem L. Jej nowy partner od początku źle traktował zwierzę, ale kobieta zdawała się tego nie widzieć. Nie reagowała na agresję mężczyzny wobec Tosi. Wreszcie doszło do dramatu. 2 października 2024 r. w jednym z mieszkań przy ul. Marynarskiej na łódzkich Bałutach zwierzę traciło życie w potwornych mękach.

Przeraźliwy hałas i skowyt katowanego psa zaalarmował sąsiadów, którzy wezwali na pomoc policjantów. „Na miejscu, w jednym z pomieszczeń ujawnili oni martwe zwierzę. Na jego głowie znajdowało się widoczne rozcięcie. Podczas oględzin i sekcji zwłok psa stwierdzono liczne rany zewnętrzne i bardzo rozległe obrażenie wewnętrzne, które doprowadziły do jego śmierci” - informowała wówczas Prokuratura Okręgowa w Łodzi.

Tomasz L. został zatrzymany. Według ustaleń śledczych znęcanie się mężczyzny nad psem w okresie wrzesień-październik 2024 r. miało drastyczną formę. „Z dokonanych ustaleń wynika, że podejrzany bił zwierzę pięścią w głowę, kopał po ciele oraz ciągnął za smycz podczas spacerów. Ponadto, w dniu 2 października 2024 roku kilkukrotnie uderzył psa, a następnie rzucił nim co najmniej dwa razy o ścianę i uderzył o biurko, w wyniku czego doszło do jego śmierci” – przekazała prokuratura.

Mężczyzna usłyszał zarzuty dotyczące zabicia psa i znęcania się nad nim ze szczególnym okrucieństwem.

Tomasz L. skazany. Właścicielka Tosi również

W czwartek, 26 marca 2026 r., w Sądzie Rejonowym Łódź-Śródmieście zapadł wyrok. zapadł wyrok w tej bulwersującej sprawie. Jak wynika z relacji portalu tulodz.pl, obrońca 23-letniego Tomasza L. próbował przekonać sąd, że najwyższy z możliwych wymiar kary, czyli 5 lat bezwzględnego więzienia to zbyt wysoka kara. - Oskarżony przyznał się do winy, przeprosił za to, co zrobił. W postępowaniu przygotowawczym nadmienił, że popełnił czyn, będąc pod wpływem środków odurzających - jest osobą uzależnioną i gdyby nie to, do tego zdarzenia prawdopodobnie by nie doszło. Próbował się leczyć, jednak bez powodzenia. Jego nałóg powinien być okolicznością łagodzącą w tej sprawie. Wnioskuję, żeby kara dla Tomasza L. nie przekroczyła okresu aresztowania - mówił cytowany przez lokalny portal.

Z kolei obrończyni 21-letniej Anastazji S. wnioskowała o całkowite uniewinnienie klientki, która przez sądem odpowiadała za znęcania się nad zwierzęciem z powodu braku reakcji na przemoc oraz poplecznictwo, ponieważ po śmierci Tosi ostrzegła swojego agresywnego partnera, żeby nie wracał do mieszkania, w którym byli policjanci.

Srogie kary za śmierć psa

Ostatecznie Tomasz L. został skazany na 3 lata więzienia w systemie terapeutycznym, 15 lat zakazu posiadania zwierząt i 10 tys. zł nawiązki dla Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami "Arkadia". Anastazję S. sąd skazał na 8 miesięcy pozbawienia wolności i 8 lat zakazu posiadania zwierząt, a także 2,5 tys. zł nawiązki dla "Arkadii". Od zarzutu poplecznictwa kobieta została uniewinniona.

Znęcał się nad swoją partnerką i zabił jej psa