Dramat w aquaparku. 7-latek topił się na basenie. Prokuratura wszczęła śledztwo
Do tragicznego zdarzenia doszło w poniedziałek, 27 lipca, na terenie aquaparku Fala w Łodzi. Wyjaśnianiem przyczyn i okoliczności tragedii zajęła się Prokuratura Rejonowa Łódź-Polesie. Według ustaleń śledczych 7-letni chłopiec (początkowe informacje mówiły o 8-latku) przebywał na basenie w ramach zajęć organizowanych w formie półkolonii przez zewnętrzną firmę. Zajęcia te dotyczyły nauki pływania w dwunastoosobowej grupie.
- Z zabezpieczonego monitoringu wynika, że chłopiec w chwili zdarzenia przebywał na jednym z torów basenu. Następnie z nieustalonej przyczyny przez około 3 minuty doszło do cyklicznego wynurzania się i zanurzania pod wodą. Po tym 7-latek przebywał pod wodą w pełnym zanurzeniu około 6 minut. Pomocy chłopcu udzielił postronny mężczyzna przebywający w tym czasie na pływalni - przekazał prok. Paweł Jasiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Chłopiec walczy o życie w szpitalu
Przez ponad 30 minut medycy prowadzili resuscytację krążeniowo-oddechową, walcząc o przywrócenie funkcji życiowych dziecka. Po ustabilizowaniu jego stanu, w stanie krytycznym został przetransportowany do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. Tam chłopiec został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Lekarze walczą o jego życie.
- Pacjent został przyjęty do Kliniki Intensywnej Terapii i jest w stanie skrajnie ciężkim - przekazał w poniedziałek Radiu ESKA Adam Czerwiński z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki.
Śledczy przesłuchali świadków
Jak zapewnił prok. Jasiak, zaraz po otrzymaniu informacji o zdarzeniu na basenie pod nadzorem prokuratora wykonano szereg czynności. - Zabezpieczono nagrania monitoringu z pływalni i dokonano ich oględzin, zatrzymano umowy pomiędzy wskazaną firmą a aquaparkiem, przesłuchano część kadry wykonującej tego dnia obowiązki na basenie, jak również odebrano relację od instruktorów pływania sprawujących bezpośredni nadzór nad dziećmi - wymienia prokurator.
Zbadano również trzeźwość kadry. Badania nie wykazały, aby ktokolwiek znajdował się wówczas pod wpływem alkoholu. Nikt na razie nie usłyszał zarzutów.
- Obecnie postępowanie prowadzone jest w kierunku narażenia podopiecznego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 § 2 kk). Ewentualne dalsze zmiany w kwalifikacji prawnej czynu są uzależnione od stanu zdrowia pokrzywdzonego – poinformował prok. Jasiak.