Spis treści
Tragedia rodziny z Myszkowa na autostradzie A1
Przypomnijmy, że koszmarny wypadek na autostradzie A1 niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego miał miejsce 16 września 2023 roku. Tego dnia Patryk, jego żona Martyna i ich pięcioletni syn Oliwier wracali z nadbałtyckich wakacji do rodzinnego Myszkowa samochodem marki Kia. W tył ich pojazdu z ogromną siłą uderzyło BMW, kierowane przez Sebastiana M. Wskutek tego zderzenia Kia zjechała z trasy, uderzyła w bariery ochronne i natychmiast zapaliła się. Cała trzyosobowa rodzina spłonęła wewnątrz pojazdu.
Po tym zdarzeniu Sebastian M. uciekł z Polski, szukając schronienia w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Dopiero w maju ubiegłego roku udało się zorganizować jego powrót do kraju, a w październiku rozpoczął się proces sądowy. Mimo że na początku sam wysunął propozycję mediacji z bliskimi ofiar, co potencjalnie mogłoby wpłynąć na złagodzenie wyroku, jego strategia z czasem uległa całkowitej zmianie. Zaczął stanowczo odrzucać oskarżenia, próbując zrzucić odpowiedzialność na ofiary. Według jego narracji, samochód Kia miał założone tzw. koło dojazdowe, które miało urwać się podczas jazdy. W wyniku tego kierowca rzekomo stracił kontrolę nad autem i nagle wjechał na pas zajmowany przez BMW.
Proces Sebastiana M. Zeznania biegłego obalają linię obrony
Podczas rozprawy we wtorek, 28 lipca, narracja oskarżonego została całkowicie obalona przez eksperta. Biegły sądowy Michał Krzemiński, który zajmuje się badaniem zapisów w systemach elektronicznych pojazdów, przedstawił twarde dowody. - W ostatnich pięciu sekundach przez zderzeniem samochód marki Kia poruszał się prosto - mówił przed sądem. - Świadczą o tym prędkości wszystkich kół tego auta, gdzie różnica między nimi wynosiła maksymalnie 1 km/h. Zderzenie miało charakter najechania przez BMW na tył pojazdu Kia, co znajduje potwierdzenie w danych energetycznych zdarzenia - tłumaczył.
Adwokatka reprezentująca Sebastiana M. przygotowała obszerną listę około dwustu pytań do przesłuchiwanego biegłego. Spora część z nich wykraczała jednak poza zakres samego zdarzenia drogowego. Zwracał na to uwagę prokurator Aleksander Duda, a sąd wielokrotnie podzielał jego stanowisko.
Na te pytania, które dotyczyły bezpośrednio sprawy, Michał Krzemiński odpowiadał z dużą cierpliwością, przytaczając skomplikowane parametry techniczne obrazujące dynamikę jazdy obu aut uczestniczących w zdarzeniu. Ekspert posiłkował się precyzyjnymi wyliczeniami, przytaczał matematyczne wzory oraz udostępniał parametry techniczne zarejestrowane w BMW i Kii. Zwrócił również uwagę, że Kia wyposażona była w asystenta utrzymania pasa ruchu, który reaguje w momencie zbliżania się do pasa.