Spis treści
Brutalny atak Dariusza F. w kamienicy w Ozorkowie
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w jednej z kamienic przy ulicy Traugutta w Ozorkowie. Kiedy w późnych godzinach wieczornych 36-latka zmierzała do pracy, jej blisko 60-letni partner urządził awanturę. Mężczyzna otworzył okno i zaczął głośno wyzywać swoją ofiarę. Z tego powodu kobieta postanowiła wrócić do środka, gdzie spotkał ją prawdziwy koszmar. Napastnik zadał jej kilka ciosów w głowę wkrętarką, a następnie próbował pozbawić ją życia za pomocą 28-centymetrowego noża. Doprowadziło to do powstania bardzo poważnych obrażeń twarzy, szyi i głowy. Skutki tej agresji byłyby z pewnością śmiertelne, gdyby zaatakowana nie wyrwała swojemu oprawcy narzędzia zbrodni. Kiedy ciężko ranna upadła na ziemię, sprawca podłożył ogień w jednym z pomieszczeń i opuścił budynek. Na szczęście dym zauważył mieszkaniec sąsiedniego lokalu i natychmiast zaalarmował straż pożarną. Ratownicy weszli do zadymionego mieszkania, ewakuowali poszkodowaną na zewnątrz, wezwali pomoc medyczną i zlikwidowali zarzewie ognia.
Sąd skazał Dariusza F. na 18 lat więzienia za próbę morderstwa
Funkcjonariusze policji ujęli agresora jeszcze tej samej nocy na jednej z pobliskich ulic. Oskarżony trafił przed oblicze temidy, odpowiadając za usiłowanie pozbawienia życia oraz wywołanie pożaru. Podczas procesu potwierdził on fakt zranienia swojej partnerki, jednak stanowczo zaprzeczał, jakoby jego celem było morderstwo. Skład orzekający całkowicie odrzucił tę argumentację i wymierzył mu 17 lat pozbawienia wolności za samą próbę zabójstwa. Ponadto uznano go za winnego sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób, przez co łączny wymiar kary ustalono ostatecznie na 18 lat bezwzględnego więzienia. 36-latka do dzisiaj nosi na twarzy wyraźną bliznę po tym tragicznym zdarzeniu, a ogłoszony przez wymiar sprawiedliwości wyrok nie jest jeszcze prawomocny.
- Oskarżony zadał swojej partnerce uderzenia, najpierw wkrętarką, tych uderzeń było cztery, następnie wziął nóż długości 28 centymetrów i zaczął zadawać jej ciosy w głowę i szyję - mówił sędzia Robert Świecki.
- Zdaniem sądu oskarżony działał z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia swojej partnerki. Z opinii biegłej z zakresu medycyny sądowej wynika, że te rany były głębokie, drążące i co najmniej jedna z ran była zadana z dużą siłą. Nie doszło do morderstwa, bo pokrzywdzona wyrwała oskarżonemu nóż z ręki. O zamiarze zabójstwa świadczy też zachowanie oskarżonego już po tym wszystkim: widział, że pokrzywdzona leży, krwawi, czołga się, ale jej nie pomógł. Zresztą już po zatrzymaniu przez policjantów w wulgarny sposób mówi, że ma nadzieję, iż pokrzywdzona nie żyje - tłumaczył.