Dziennikarka TVN straciła mamę przez pijanego kierowcę. Teraz ostro ocenia sprawę Sebastiana M.

Martyna Jaszczołt, związana z telewizją TVN, ujawniła tragiczną historię ze swojego dzieciństwa. Jako trzyletnia dziewczynka straciła mamę w wypadku, a sprawca uniknął surowej kary. Dziś dziennikarka nie kryje oburzenia w związku z niskimi wyrokami dla piratów drogowych, odwołując się do nagłośnionej sprawy Sebastiana M.

Dziennikarka TVN24, Martyna Jaszczołt, opublikowała w sieci poruszające nagranie. Bodźcem do tego wyznania był proces Sebastiana M., który odpowiadał za spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1, w wyniku którego zginęła trzyosobowa rodzina. Przed ogłoszeniem wyroku 8 lat pozbawienia wolności, dziennikarka przyznała, że doskonale rozumie ból ofiar. 36 lat temu w niemal identycznych okolicznościach zginęła jej mama, co trwale zaważyło na jej dalszym życiu.

Sonda
Jak oceniasz zachowanie Sebastiana M. podczas procesu dotyczącego wypadku na A1?
- W samochód, którym jechałam ja i moi rodzice, wjechał pijany kierowca ciężarówki. A potem uciekł. Moja mama zginęła na miejscu, ojciec był miesiąc w śpiączce. Ja? Miałam tylko uszkodzoną śledzionę... I zniszczone życie. Sprawca? Dostał wyrok w zawieszeniu. Nic nie wpłynęło na moje życie bardziej niż tamten dzień i śmierć mojej mamy - wyznała Martyna Jaszczołt.

W kontekście dyskusji o tragedii na A1, reporterka zastanawia się, dlaczego prawo nadal tak łagodnie traktuje zabójców drogowych. Jej zdaniem po niemal 40 latach niewiele się zmieniło. Prowadzenie auta pod wpływem alkoholu czy brawurowa jazda z prędkością 300 km/h wciąż nie są kwalifikowane jako zabójstwo z zamiarem ewentualnym, co pozwala sprawcom unikać surowych konsekwencji.

- Według biegłych, Sebastian M. w chwili, w której wjechał w auto, którym podróżowała trzyosobowa rodzina, miał na liczniku ponad 300 km/h. W ciągu jednej sekundy pokonał odległość równą długości boiska piłkarskiego. Jechał tak po autostradzie, na której dopuszczalna prędkość wynosi 140 km/h. Zabił trzy osoby. Samochód, w który uderzył, stanął w ogniu. Jak mówił prokurator, z wnętrza auta słychać było krzyk matki, która do końca próbowała swoim ciałem ochronić syna. Cała trójka spłonęła, a sprawcy grozi za to tylko 8 lat więzienia - podkreśliła, nie dowierzając.

Na zakończenie Martyna Jaszczołt dodała, że nie popiera kary śmierci. Uważa jednak, że kierowcy odpowiedzialni za śmiertelne wypadki powinni spędzić resztę życia w więzieniu, a ich mienie powinno w całości trafić do bliskich ofiar. Zaznaczyła, że każdy, kto decyduje się na pijaną jazdę czy osiąga ekstremalne prędkości, musi mieć świadomość śmiertelnego zagrożenia. Państwo, jej zdaniem, musi w końcu zacząć odpowiednio reagować.

Wideo opublikowane przez dziennikarkę wywołało szeroki odzew wśród internautów, którzy poparli jej apel. Według wielu z nich, obecne regulacje prawne w Polsce muszą ulec zmianie. Szczegóły dotyczące wyroku w sprawie Sebastiana M. przedstawiamy poniżej.

Sprawa Sebastiana M.: Wyrok i szczegóły tragedii na A1

21 października 2026 roku zapadł wyrok 8 lat więzienia dla Sebastiana M. Mężczyzna został skazany za doprowadzenie do wypadku z września 2023 roku, w którym życie stracili Martyna, Patryk i ich 5-letni syn Oliwier. Z ekspertyz biegłych wynika, że oskarżony pędził z prędkością przekraczającą 315 km/h, stwarzając śmiertelne niebezpieczeństwo na drodze. Po uderzeniu jego pojazdu w Kię, którą przemieszczała się rodzina z Myszkowa, auto ofiar uderzyło w bariery i natychmiast stanęło w płomieniach. Nikogo nie udało się uratować.

Oprócz ośmiu lat spędzonych za kratkami, Sebastian M. musi wpłacić po pół miliona złotych każdemu z pięciu oskarżycieli posiłkowych (bliskim ofiar). Sąd orzekł również 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów. O przedterminowe zwolnienie skazany będzie mógł ubiegać się po upływie sześciu lat (co stanowi 3/4 wymiaru kary).

Mecenas Katarzyna Hebda, reprezentująca Sebastiana M., poinformowała o zamiarze złożenia apelacji. Oznacza to, że sprawa znajdzie swój ciąg dalszy w Sądzie Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim. Temat będzie wciąż monitorowany.

Pokój Zbrodni - Hubert B. i śmiertelne potrącenie w Krakowie

ROLKI