- We wtorek, 10 lutego, odbywa się kolejna rozprawa w sprawie wypadku na A1 w Sierosławiu (pow. piotrkowski), gdzie 16 września 2023 r. zginęła trzyosobowa rodzina.
- Przed sądem zeznaje m.in. prezes OSP Srock, Andrzej Dróżdż, którego jednostka jako pierwsza dotarła na miejsce zdarzenia i gasiła płonący samochód.
- Strażacy z OSP Srock wydobywali ciała ofiar ze spalonego wraku na polecenie prokuratora, po wcześniejszym rozcięciu karoserii.
- Sebastian M., kierowca BMW oskarżony o spowodowanie wypadku, w którym zginęła rodzina, uciekł za granicę, ale został zatrzymany i grozi mu do 8 lat więzienia.
Śmiertelny wypadek na A1. Zginęła cała rodzina. Relacja strażaka
We wtorek (10 lutego) o godz. 9 rozpoczęła się kolejna rozprawa w sprawie tragicznego wypadku na autostradzie A1 w Sierosławiu (pow. piotrkowski, woj. łódzkie), do którego doszło 16 września 2023 r., po godz. 19. W pożarze auta zginęła trzyosobowa rodzina - rodzice Martyna i Patryk oraz ich 5-letni syn Oliwier. Ich samochód został wręcz staranowany przez pędzące w tym samym kierunku BMW, za kierownicą którego siedział Sebastian M.
Przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim relacje z tragicznego zdarzenia przedstawiają strażacy, którzy jako pierwsi ze służb ratunkowych zjawili się na miejscu wypadku. Wracają wspomnieniami, do dramatu, który rozegrał się na ich oczach. Słowa, które wybrzmiały przed sądem, łamią serce.
- Po otrzymaniu zgłoszenia wjechaliśmy wjazdem serwisowym na autostradę w kierunku Katowic. Pierwsze co zobaczyliśmy, to porozrzucane na całej szerokości różne rzeczy, od ubrań po bagaże, części samochodowe. W odległości 150 metrów dostrzegliśmy wgniecione bariery, a po kolejnych 150 metrach stał płonący samochód - relacjonuje przed sądem Andrzej Dróżdż, prezes OSP Srock, jednostki, która pierwsza dotarła na miejsce wypadku.
- Zaczęliśmy gasić to auto równocześnie z zastępem OSP Sierosław, który dojechał na miejsce. Po ugaszeniu ognia okazało się, że w środku znajdują się ciała trzech osób. Na fotelu kierowcy był mężczyzna, a z tyłu kobieta i dziecko - dodaje.
„Wyciągaliśmy ciała z auta”
Jak tłumaczy, zastęp dotarł na miejsce około 10 minut po otrzymaniu wezwania. Samochód rodziny był już wtedy cały objęty ogniem. - Z tego co zaobserwowaliśmy, wgniecenie było z tyłu pojazdu, tam, gdzie był zbiornik. I to chyba było główną przyczyną, że ten samochód tak szybko się spalił - tłumaczy.
To właśnie strażacy z OSP Srock wydobywali ciała ze spalonego wraku. - Po przybyciu prokuratora ma jego polecenie ja i kilku innych druhów wyciągaliśmy ciała z auta. Najpierw kierowcę, potem dziecko i na koniec osobę dorosłą siedzącą razem z nim. Wcześniej musieliśmy rozciąć karoserię - relacjonuje Andrzej Dróżdż.
Sebastian M. przed sądem
Po wypadku na A1 Sebastian M., który rozpędzonym BMW staranował drugi samochód, uciekł za granicę. W momencie wypadku miał gnać 315 km/h! Za mężczyzną wydano list gończy. Został zatrzymany w 4 października 2023 r. na lotnisku w Dubaju. We wtorek, 10 lutego, po raz kolejny zasiadł na ławie oskarżonych. Grozi mu do 8 lat więzienia.