W czasie wojny mieściły się tu biura III Rzeszy. Dziś to siedziba łódzkich harcerzy

2026-01-16 15:37

Willa przy ulicy Stefanowskiego 19 nie powstała w centrum miasta ani w bezpośrednim sąsiedztwie fabryki. Zbudowano ją tam, gdzie prywatne życie mogło wreszcie oddzielić się od codziennej pracy. To jeden z domów, które pokazują, jak na przełomie XIX i XX wieku łódzcy fabrykanci zaczęli myśleć o mieście nie tylko jako miejscu produkcji, ale także stałego zamieszkania.

Perełka włoskiego renesansu w centrum Łodzi. Oto historia willi Zygmunta Richtera 

Na przełomie XIX i XX wieku Łódź zmieniała się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Miasto rosło, przemysł się konsolidował, a dawni chałupnicy i przedsiębiorcy stawali się właścicielami nowoczesnych zakładów włókienniczych. Zmieniała się też przestrzeń miejska: obok fabryk i magazynów coraz częściej pojawiały się wille – domy budowane poza ścisłym centrum, ale wciąż blisko miejsc pracy.

Willa przy Stefanowskiego 19 powstała właśnie w takim momencie. Jej lokalizacja – w sąsiedztwie dzisiejszej Politechniki Łódzkiej i dawnych przemysłowych kwartałów – dobrze oddaje sposób, w jaki rozwijająca się Łódź łączyła przestrzeń pracy z przestrzenią prywatną. Rezydencje tego typu nie miały olśniewać rozmachem. Ich zadaniem było potwierdzenie osiągniętej pozycji i pokazanie, że właściciel wiąże swoją przyszłość z miastem.

Willa była domem Zygmunta Richtera – fabrykanta i przedstawiciela rodziny, która przybyła do Łodzi jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku. Richterowie przeszli drogę charakterystyczną dla wielu łódzkich rodów: od drobnej, chałupniczej produkcji do nowoczesnego przemysłu włókienniczego. Parcelę przy ulicy Stefanowskiego Zygmunt Richter otrzymał od rodziców, Józefa i Julianny, jako część większego, już uprzemysłowionego majątku.

Na przełomie XIX i XX wieku wzniósł tu willę w ogrodzie. Był to dom rodzinny, ale także wyraźny znak osiągniętej pozycji społecznej. Projekt budynku się nie zachował, jednak sama architektura do dziś pozostaje czytelnym świadectwem epoki – czasu, w którym fabrykancka elita zaczęła podkreślać swoją obecność w mieście również poprzez zabudowę mieszkaniową.

W Łodzi przełomu XIX i XX wieku architektura willowa miała jasno określoną funkcję społeczną. Zabudowa mieszkaniowa fabrykantów miała świadczyć o statusie właściciela, jego stabilnej pozycji ekonomicznej i aspiracjach kulturowych. Willa była domem, ale także wizytówką – formą publicznej deklaracji osiągniętego sukcesu.

Architektura willi Richtera nawiązuje do włoskiego renesansu, choć – jak to często bywało w Łodzi – nie trzyma się jednego stylu. Budynek ma jedno piętro, piwnicę i poddasze, a całość posadowiono na wysokim cokole. Tarasy i pergola porządkują bryłę, a dekoracje elewacji – gzymsy, obramienia okien i zdobienia ścian – nadają jej elegancję bez nadmiaru dekoracyjności. To nie pałac, lecz miejski pałacyk: reprezentacyjny, ale powściągliwy.

Istotnym elementem założenia był ogród. Zieleń pełniła funkcję praktyczną i symboliczną – oddzielała dom od ulicy i przemysłowego otoczenia, zapewniając prywatność mieszkańcom. Ogród nie był jedynie ozdobą, lecz integralną częścią przestrzeni mieszkalnej. Do dziś zachowany starodrzew i ponadstuletnie bzy przypominają o tej pierwotnej funkcji. W środku miasta przetrwała przestrzeń, która od początku miała służyć codziennemu życiu domowników.

Najwięcej o charakterze willi mówią wnętrza. Trójtraktowy układ pomieszczeń z dwukondygnacyjnym holem i galerią nadaje budynkowi reprezentacyjny charakter, ale bez utraty funkcji mieszkalnych. Marmurowe schody w przedsionku, drewniane schody w holu, boazerie, sztukaterie, marmurowe kominki, witraże i oryginalna stolarka tworzą spójny wystrój, w którym estetyka była częścią codziennego użytkowania. To wnętrza spokojne, pozbawione demonstracyjnego przepychu. Ich forma miała podkreślać solidność i trwałość, a nie imponować rozmachem.

W czasie wojny mieściły się tu biura. Dziś to siedziba łódzkich harcerzy

Po śmierci Zygmunta Richtera w 1923 roku willa pozostała własnością jego żony Emmy Matyldy z Kleistów i ich sześciorga dzieci. W 1927 roku rodzina sprzedała nieruchomość Włókienniczej Spółce Akcyjnej Nauma Eitingona. W okresie międzywojennym wnętrza wzbogacono o subtelne elementy art déco, widoczne zwłaszcza w klatce schodowej, przy jednoczesnym zachowaniu neorenesansowych i neorokokowych form salonów. Dziesięciopokojowa willa nadal pełniła funkcję prywatnego domu.

Wojna przerwała tę ciągłość. W czasie okupacji obiektem zarządzali Niemcy i mieściły się tu biura. Po 1945 roku budynek przeszedł na własność państwa, a formalnie uregulowano to w 1961 roku. Zmieniali się użytkownicy i funkcje – od zakładów przemysłowych, przez przedszkole i Urząd Stanu Cywilnego, po instytucje edukacyjne. Od 1959 roku willa związana jest z harcerstwem i do dziś pełni funkcję siedziby Chorągwi Łódzkiej ZHP.

– Nie znam osoby, która po raz pierwszy weszła do tego budynku i nie była pod wrażeniem tego, jak on wygląda – mówi Łukasz Woźniak, zastępca komendanta Chorągwi Łódzkiej ZHP. – Dla nas to nie tylko miejsce pracy, ale dobro o ogromnej wartości sentymentalnej, o które staramy się dbać i pokazywać innym, że warto to robić.

W ostatnich latach przeprowadzono tu szeroko zakrojone prace remontowe: odnowiono elewacje, naprawiono dach, wyremontowano reprezentacyjną klatkę schodową oraz zadbano o bezpieczeństwo obiektu. W ubiegłym roku zainstalowano nowoczesny system wykrywania pożaru i dymu – inwestycję wartą 99 tys. zł, zrealizowaną dzięki dofinansowaniu z programu „Łódzkie dla zabytków” Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego.

Przed harcerzami stoją kolejne wyzwania, w tym kompleksowy remont dawnej stróżówki przy wjeździe na teren posesji. Rozważane są również nowe funkcje tego obiektu – od zaplecza noclegowego po przestrzeń otwartą dla studentów pobliskiej uczelni.

– Przed nami remont budynku zwanego stróżówką. Chcemy, aby mógł służyć zarówno harcerzom, jak i studentom oraz wszystkim, którzy chcą poznać historię tego miejsca – dodaje Woźniak.

Niezwykła willa w Warszawie niszczeje. Ma wielką wartość historyczną