Dramatyczne odkrycie na Widzewie
W Łodzi na Widzewie dokonano makabrycznego znaleziska – w windzie jednego z wieżowców natrafiono na spalone zwłoki kobiety. Prokuratura Rejonowa Łódź-Widzew natychmiast wszczęła śledztwo, a pierwsze ustalenia śledczych sugerują, że mógł to być nieszczęśliwy wypadek. Śledczy badają hipotezę, według której ofiara weszła do windy z łatwopalną substancją, która niespodziewanie uległa samozapłonowi.
Zdarzenie miało miejsce w nocy z piątku na sobotę (z 20 na 21 marca), w bloku zlokalizowanym przy ulicy Lermontowa w Łodzi. Makabrycznego odkrycia dokonał jeden z mieszkańców osiedla, który zamierzał skorzystać z dźwigu osobowego. Na miejsce zdarzenia natychmiast wezwano odpowiednie służby ratunkowe i śledcze.
Zwęglone ciało w windzie. Sprawę bada prokuratura
Wyjaśnianiem okoliczności tragedii zajmuje się łódzka prokuratura. Podjęto decyzję o przeprowadzeniu sekcji zwłok. Z informacji przekazanych przez reporterów Radia ESKA wynika, że zebrane dotąd dowody wskazują na tragiczny w skutkach wypadek. Wewnątrz kabiny windy zabezpieczono bowiem zapalniczki oraz substancję o właściwościach łatwopalnych.
- W Prokuraturze Rejonowej Łódź - Widzew prowadzone jest śledztwo dotyczące nieumyślnego spowodowania śmierci kobiety, której ciało odnaleziono w windzie w wieżowcu na Widzewie. Z obecnie zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że mogło dojść do nieszczęśliwego wypadku. Kobieta wsiadła bowiem do windy z łatwopalną substancją, która z kolei mogła ulec samozapłonowi - poinformował w rozmowie z radiem ESKA Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
W sprawę zaangażowano także biegłego specjalizującego się w pożarnictwie. Służby starają się odtworzyć dokładny przebieg wydarzeń na łódzkim osiedlu, jednak na ostateczne wnioski z prowadzonego postępowania trzeba będzie jeszcze poczekać.