Sebastian M. załatwiał wolność przez telefon?! Skandaliczne wieści. Prokuratura tego nie zbada

2026-03-24 9:50

Podejrzewany o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1 Sebastian M. korzystał z telefonu w areszcie śledczym. Mężczyzna nawiązał kontakt z nieuprawnioną osobą, która zapewniała go o szybkim wyjściu na wolność. Z najnowszych doniesień medialnych wynika, że incydent prawdopodobnie nie doczeka się oficjalnego zbadania przez powołane do tego służby.

Przed wymiarem sprawiedliwości toczy się postępowanie przeciwko Sebastianowi M., który został oskarżony przez prokuraturę o doprowadzenie do tragicznego karambolu na autostradzie A1. W tamtym makabrycznym zdarzeniu życie straciło młode małżeństwo oraz ich zaledwie pięcioletni syn. Podejrzany od samego początku konsekwentnie odrzuca stawiane mu zarzuty i próbuje całkowicie umniejszyć swoją rolę w tragedii, a jego zespół obrońców zaciekle walczy o uniewinnienie lub jak najniższy wyrok. Warto zaznaczyć, że górna granica kary za zarzucany mu czyn to maksymalnie osiem lat pozbawienia wolności. W cieniu tych sądowych batalii wybuchła potężna afera związana z zachowaniem mężczyzny za kratami. Jak donosi dziennikarz portalu O2.pl, oskarżony korzystał w areszcie śledczym z telefonu, łącząc się z nieuprawnioną osobą. Szybko pojawiły się medialne spekulacje, że mógł to być ktoś o sporych wpływach, oferujący mu pomoc w natychmiastowym uchyleniu tymczasowego aresztowania.

- Jesteś czysty. Wychodzisz na wolność, koniec kropka - miało paść przez słuchawkę.

Na tym jednak kontrowersje się nie kończą. Okazuje się bowiem, że piotrkowska prokuratura, jedyna instytucja władna ocenić to zdarzenie pod kątem prawnokarnym, w ogóle nie znalazła się w wykazie podmiotów powiadomionych o tej zagadkowej konwersacji. Służby zdają się ignorować problem, co według medialnych doniesień oznacza, że sprawa tajemniczego telefonu nie zostanie dogłębnie zbadana, a sam Sebastian M. nie poniesie z tego tytułu żadnych konsekwencji.

Pierwsze wzmianki o szokującym incydencie opublikował portal O2.pl 12 marca 2026 roku. Ustalono, że 22 września 2025 roku podejrzany odbywał w piotrkowskim areszcie rozmowę ze swoją matką, gdy w pewnym momencie aparat przejął nieznany mężczyzna. Zapewniał on aresztanta, że odpowiednie dokumenty zyskały aprobatę ministerstwa, co ma gwarantować rychłe opuszczenie celi. Szczegóły tej konwersacji dopiero teraz trafiły do opinii publicznej.

- Pani sędzia o wszystkim wie, niedługo wychodzisz na wolność. (...) Specjalnie z Warszawy leciał do ciebie dyplomata, żeby cię zwolnić - padło w rozmowie.

Mimo tych szumnych zapowiedzi, podejrzany nie opuścił zakładu karnego. Co więcej, 29 września 2025 roku sędzia Renata Folkman zadecydowała o całkowitym cofnięciu mu prawa do korzystania z telefonu. Bezpośrednią przyczyną takiej decyzji był właśnie nielegalny kontakt z osobą, która nie posiadała stosownego upoważnienia.

Afera wokół Sebastiana M. Prokuratura unika śledztwa w sprawie tajemniczego telefonu

- Jak udało nam się ustalić, poza cofnięciem pozwolenia na rozmowy telefoniczne, piotrkowski sąd powiadomił o sprawie szereg podmiotów. Na liście jest Departament Współpracy Międzynarodowej i Praw Człowieka Ministerstwa Sprawiedliwości, Prokuratura Okręgowa w Katowicach, pełnomocnik rodziny ofiar mec. Łukasz Kowalski oraz mec. Katarzyna Hebda - adwokat Sebastiana M. Wśród wymienionych nie ma Prokuratury Rejonowej w Piotrkowie Trybunalskim. A to jedyny organ, który (ze względu na obszar działania) mógł zająć się sprawą - pisze dziennikarz Marcin Lewicki z portalu O2.pl.

Z nieoficjalnych informacji pozyskanych przez dziennikarzy wynika, że jeden z prokuratorów przyznał się do całkowitej niewiedzy w zakresie pominięcia właściwej jednostki. Choć podejrzana aktywność telefoniczna zdecydowanie wymagała weryfikacji pod kątem ewentualnego przestępstwa, wszystko wskazuje na to, że sprawa zostanie zamieciona pod dywan. Anna Adamiak, pełniąca funkcję rzeczniczki prasowej prokuratora generalnego, poinformowała O2.pl, że stosowne pismo z resortu sprawiedliwości powędrowało do Katowic, co doprowadziło do urzędniczego impasu. Obecnie żadna prokuratura nie bada tego wątku.

Marcin Oleśko, kierujący piotrkowskim sądem, również nie wytłumaczył braku skierowania zawiadomienia do odpowiedniej prokuratury. Większość pytań wystosowanych przez redakcję pozostała bez odpowiedzi. Przemilczano również kwestię tego, czy w przeszłości dochodziło już do podobnych incydentów z użyciem środków łączności, o których opinia publiczna nigdy się nie dowiedziała.

- Kwestia kontaktów osobistych lub telefonicznych Pana Sebastiana M. z osobami dla niego najbliższymi podczas jego pobytu w areszcie śledczym to zagadnienia dotyczące praw procesowych oskarżonego oraz dotyczące jego prawa do prywatności - przekazał O2.pl sędzia Marcin Oleśko.

Taki rozwój wypadków wywołał falę oburzenia wśród internautów, którzy głośno wyrażają swoje niezadowolenie. Pomimo tych zakulisowych zawirowań, przewód sądowy dotyczący tragedii na autostradzie toczy się swoim własnym rytmem. Bardzo możliwe, że temat nielegalnych połączeń jeszcze powróci na wokandę, jednak na chwilę obecną sprawa pozostaje całkowicie zamrożona i nikt nie kwapi się do jej wyjaśnienia.

Szokujące wideo opublikował w sieci | Pokój Zbrodni