Spis treści
Widzew Łódź - Górnik Zabrze 1:1 (1:1) (Świderski 16' - Urbański 40')
Widzew Łódź: Drągowski - Visus, Kapuadi (60' Cheng), Wiśniewski, Gazibegović (77' Krajewski) - Papanikolaou, Shehu, Kornvig, Males (78' Alvarez), Fornalczyk (22' Biuk) - Świderski (60' Bergier)
Górnik Zabrze: Schulze - Zmrzly, Janicki, Josema, Janża - Urbański (88' Kubicki), Hojholt, Bernardo - Inoussa (63' Chłań), Federico, Liseth (74' Prekop)
Sędzia: Karol Arys (Szczecin)
Widzów: 16498
Kryzys łódzkiej drużyny przed meczem z Górnikiem Zabrze
Gospodarze z Łodzi od 9 sierpnia bezskutecznie próbowali odnieść triumf na ligowych boiskach. Taka passa jest absolutnie nie do zaakceptowania, jeśli weźmie się pod uwagę ogromne aspiracje tego klubu. Piątkowe spotkanie zapowiadało się jako wyjątkowe wyzwanie, bo na stadion nazywany Sercem Łodzi zawitała ekipa z Zabrza, która od września i przez cały październik pozostawała niepokonana.
Tradycyjnie podczas domowych spotkań czerwono-biało-czerwonych zadbano o niesamowity klimat, a przedmeczowa prezentacja w akompaniamencie "Tańca Eleny" autorstwa Michała Lorenca wywołała ciarki na plecach. Miejscowi zawodnicy otrzymali potężne wsparcie od kibiców, którzy szczelnie wypełnili obiekt przy alei Piłsudskiego. Krytycy mogliby ironizować, że na łódzkiej arenie wszystko funkcjonuje perfekcyjnie, z wyjątkiem samej dyspozycji sportowej. Szkoleniowiec Mateusz Stolarski głęboko wierzył, że ten piątkowy wieczór przyniesie wreszcie upragnione przełamanie.
Spora część ekspertów śledzących rozgrywki najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce była mocno zaskoczona decyzjami kadrowymi. Jedna z największych gwiazd ekipy z Górnego Śląska, Maksym Chłań, rozpoczął te zawody zaledwie z perspektywy ławki rezerwowych. Miejsce w wyjściowej jedenastce otrzymał natomiast szwedzki zawodnik Zeidane Inoussa, dla którego był to debiut od pierwszej minuty.
Górnik był lepszy, ale nie zmaterializował przewagi
Początkowe dziesięć minut przyniosło sporo nadziei na otwarty futbol. Na ofensywną próbę w wykonaniu Giannisa Papanikolaou błyskawicznie zareagował wspomniany wcześniej Inoussa, lecz obaj gracze pomylili się o zaledwie centymetry. W pierwszych piętnastu minutach to miejscowi zdominowali plac gry, co błyskawicznie przełożyło się na rezultat już w szesnastej minucie starcia. Precyzyjna wrzutka Malesa prosto z rzutu rożnego trafiła do Karola Świderskiego, a błąd w komunikacji pomiędzy Philippem Schulze i Erikiem Janżą pozwolił łodzianom objąć prowadzenie jeden do zera.
Choć start zawodów należał do łódzkiej drużyny, następne fragmenty gry to rosnąca z minuty na minutę przewaga gości z Zabrza. Swoje doskonałe okazje strzeleckie wykreowali Hojholt oraz Inoussa, jednak między słupkami fantastycznymi interwencjami popisywał się Drągowski.
Okres między trzydziestą dziewiątą a czterdziestą minutą na długo zapadnie w pamięć kibicom zgromadzonym w Sercu Łodzi. Początkowo fenomenalną szansę zmarnował Emil Kornvig, uderzając prosto w golkipera, a dosłownie chwilę potem tablica świetlna wskazywała już rezultat remisowy. Zjawiskowy strzał z dystansu, oddany przez Kacpra Urbańskiego, zapewnił śląskiej drużynie wyrównanie stanu rywalizacji. Bramkarz gospodarzy, mimo dotychczasowej genialnej postawy, nie miał najmniejszych szans na skuteczną obronę. Pierwsza połowa zakończyła się zatem sprawiedliwym podziałem bramek.
Po sześćdziesięciu minutach twardej rywalizacji plac gry musiał opuścić Karol Świderski, którego wykluczyła kontuzja mięśnia dwugłowego. Była to już kolejna fatalna wiadomość dla sympatyków łódzkiego zespołu, bowiem jeszcze w pierwszej części meczu urazu nabawił się Mariusz Fornalczyk.
Co działo się na murawie w drugiej odsłonie? Odnotować trzeba przede wszystkim strzał Hojholta, który obił obramowanie bramki, a także wyraźny spadek dynamiki meczu. Z upływem czasu to zabrzanie przejęli inicjatywę, jednak liderom rozgrywek brakowało odpowiedniego wykończenia akcji. W dodatkowym czasie do siatki próbował trafić wprowadzony z ławki Alvarez, lecz Schulze popisał się znakomitym refleksem i uchronił swój zespół przed porażką.
To prestiżowe starcie spełniło oczekiwania, chociaż to pierwsze 45 minut dostarczyło zdecydowanie więcej wrażeń. Fani z Łodzi nadal muszą uzbroić się w cierpliwość, ponieważ ich zespół wciąż nie potrafi odnieść wygranej przed własną publicznością. Z kolei piłkarze prowadzeni przez Michala Gasparika mogą odczuwać pewien niedosyt, chociaż zdobycie jednego punktu na tak trudnym terenie bez wątpienia zostanie przez nich docenione.
Zachęcamy do przejrzenia przygotowanej galerii ze zdjęciami i odszukania własnych twarzy na zdjęciach dokumentujących kibiców podczas spotkania Widzewa z Górnikiem!